CASA BRUTALE: dom nad przepaścią

Czy da się wkomponować beton i szkło w naturalny krajobraz tak, żeby go nie zdominować? Casa Brutale zaciera granicę między nowoczesną architekturą a tym, co daje nam przyroda.

Projekt domu na klifie w Bejrucie, 600 m n.p.m., powstał w genialnych głowach holenderskich architektów z OPA. To oni odważnie postanowili wkomponować w skałę modernistyczną bryłę nawiązującą do XX-wiecznego brutalizmu – stąd nazwa Casa Brutale, która może stanowić również nawiązanie do stojącej na przeciwległym biegunie, ale też na skale, Casa Malaparte, zbudowanej na wyspie Capri w 1937 roku.

Uwagę przykuwa bliskość i wykorzystanie wody

Widzimy więc dużo betonu, stali i szkła. Brak ozdób. W zestawieniu z surową, nagą skałą efekt jest imponujący – gładkość i spójność są tu tak naturalne, jakby klify były najlepszymi miejscami do budowania domów. Najciekawsze w tym projekcie wydaje się jednak wyjątkowe otwarcie na naturę. Uwagę przykuwa bliskość i wykorzystanie wody. Głęboki błękit wód Morza Egejskiego podziwiamy dzięki ogromnej tafli szkła, która stanowi fasadę budynku od strony klifu, ale prawdziwy zachwyt budzi basen umieszczony na dachu. Takie rozwiązanie nie byłoby ekstrawaganckie, gdyby nie fakt, że dno basenu jest przezroczyste. Stojąc na ostatniej kondygnacji domu, możemy cieszyć oko załamującym się w wodzie światłem, które rzuca cienie na ściany pomieszczenia, oraz widzieć grę plamek i cętek na tych betonowych, surowych powierzchniach – każdego dnia inną mozaikę. Nie wspominając o naszych gościach zażywających kąpieli na dachu – bo ich oczywiście też możemy pooglądać, zadarłszy głowy do góry.

Dom od OPA jest jakby przycupnięty z boku skały. W zasadzie wszystko dzieje się pod ziemią.

Dom od OPA w żaden sposób nie narusza spójności krajobrazu, jest jakby przycupnięty z boku skały, ponad którą niewiele wystaje. W zasadzie wszystko dzieje się pod ziemią. Mamy wrażenie, że poniżej poziomu wody, bo do środka od strony lądu prowadzą nas schody biegnące w dół zaraz koło tafli basenu-dachu. Basen zaś zdaje się kontynuacją morza. Od strony klifu do domu możemy dostać się za pomocą windy lub pokonując pięćdziesiąt schodków.

Schodzimy więc pod wodę. Całe wnętrze jest pełne światła dzięki tak dużym przezroczystym lub półprzezroczystym powierzchniom ścian i dachu. Ascetyczny wystrój z detalami z czarnej stali ocieplono elementami z naturalnego drewna. Dom w klifie pokornie czerpie z dobrodziejstw natury – skałę wykorzystuje jako świetną izolację termalną, cały zdaje się w niej chować, żeby jak najmniej zwracać na siebie uwagę żywiołów. Projektanci zapewniają, że nie zagrożą mu np. intensywne opady śniegu, a nad bezpieczeństwem konstrukcji czuwać będą specjaliści z firmy Arup, znanej z budowy opery w Sydney i stadionu narodowego w Pekinie. Cała siła tego projektu tkwi w minimalizmie, który nie walczy z naturą, a wykorzystuje jej prostotę.

basen ze szkła w suficie

betonowe schody na piętro

helikopter przelatujący nad domem w skarpie

widok z góry na domem nad przepaścią

plener morski ze skarpy

osadzony w nadmorskiej skarpie

basen nad salonem

widok z okna na zatokę

salon z widokiem na zatokę

sypialnia pod basenem

wejście do domu nad przepaścią

Oprac. na podst.:
arch2o.com
opaarchitects.com
life.forbes.pl