137kilo oryginalności

Jakiś czas temu pisaliśmy o projekcie domu dla wielopokoleniowej rodziny, który stworzyła pracownia 137kilo. Cross Country House to tylko jeden z wielu niezwykłych projektów…
O codziennej pracy, planach na przyszłość i o tym, co tak naprawdę kryje się za terminem „oryginalny” opowiedział nam współzałożyciel pracowni, Jan Sukiennik.

Jak powstała pracownia 137kilo? Skąd wzięła się nazwa?

Pracownię zakładałem z Zosią Strumiłło pięć lat temu. Chcieliśmy symbolicznie podkreślić grupowy charakter pracowni, więc wymyśliliśmy nazwę opartą na wspólnej wadze. Zakładaliśmy, że wraz z rozwojem pracowni i powiększeniem zespołu, będziemy zwiększać wagę. Obecnie zatrudniamy więcej osób i już od dłuższego czasu waga jest nieaktualna. Proszę się jednak nie martwić – czekamy na nadchodzące niebawem wydarzenia, które pozwolą na formalne przybranie na masie.

Jak liczny jest Wasz zespół? Możecie przybliżyć nam poszczególne pełnione przez Was funkcje?

Obecnie na stałe zatrudniamy cztery osoby, kilka osób współpracuje z nami dorywczo, w zależności od tematów. Dodatkowo jedna osoba na stałe zajmuje się administracją biura. Wszyscy jesteśmy architektami. Mamy niewielką pracownię, dlatego nikt nie pełni ciągle jednej i tej samej funkcji. Dobieram zespół pod kątem umiejętności, talentów i doświadczenia, tak żeby nawzajem uzupełniać się oraz uczyć od siebie.

Gdybyście mieli możliwość otworzenia swojej pracowni w jakimś innym kraju, to gdzie by się ona znalazła i co kierowałoby Waszym wyborem?

Na to pytanie mogę odpowiedzieć tylko na podstawie oceny architektury, która powstaje w innych krajach, ponieważ dokładne realia zawodu w innych krajach nie są mi szczegółowo znane. Z drugiej strony w Polsce jest coraz lepiej, widać tu potencjał, choć oczywiście ciągle trzeba być optymistą i nieustępliwie dążyć do realizacji celu. Z krajów, które nie tylko dbają o kulturę architektury, ale również kładą nacisk na jej innowacyjność i ludzki wymiar wymieniłbym Hiszpanię przed kryzysem, Danię, Holandię. Przeczuwam, że Finlandia dołączy niebawem do tej listy – z nielicznymi wyjątkami nie dali jeszcze światu klasy młodych, wyrazistych architektów na wzór pracowni BIG z Danii czy Snohetta z Norwegii.

Wasz pierwszy projekt to…

Projekt konkursowy na Klub Kultury na Saskiej Kępie w Warszawie. Był 2007 rok, byłem tuż po studiach. Dostaliśmy trzecią nagrodę w konkursie SARP-owskim i uwierzyliśmy w siebie. Doświadczenie zdobyte w trakcie pracy nad konkursem rozpoczęło naszą fascynację obiektami kultury i tworzeniem autorskiej przestrzeni do działań społecznych. Rok później wspólnie z pracownią WWA wygraliśmy konkurs na Służewski Dom Kultury, który wspólnie realizujemy.

Co do tej pory było dla Was największym wyzwaniem zawodowym?

Niewątpliwe przejście przez wszystkie wzloty i upadki zamówień publicznych przy okazji pracy nad projektem Służewskiego Domu Kultury. Sfera państwowości rządzi się własnymi prawami. Czasami na korzyść architekta – np. projekt musi zostać wykonany zgodnie z pracą konkursową, klient – czyli w naszym przypadku urząd – musi ustawowo i w terminie się rozliczyć etc. Z drugiej strony niepotrzebna biurokracja oraz utrudniające życie przepisy sprawiają, że trzeba naprawdę kochać to, co się robi, inaczej można zwariować.

Projektujecie ciekawe obiekty, wnętrza, aranżujecie wystawy, eksperymentujecie… Wasz dorobek wskazuje na to, że działacie na wielu płaszczyznach.

Lubimy projektować, a jako że jesteśmy młodzi, a rynek pełen wyzwań, to realizujemy się w różnych dziedzinach. Do każdego zadania podchodzimy indywidualnie, aczkolwiek zawsze w procesie projektowym kładziemy nacisk na kontekst i szukamy warstw narracyjnych tak, by projekt był „szyty na miarę”.

Z jakim materiałem lubicie pracować najbardziej, a jaki sprawia Wam najmniej przyjemności?

Nie lubimy pracować z dmuchanymi, latającymi elementami, a szczególnie wypełnionymi helem – masakra. Bardzo podobała nam się praca z folią stretchową, którą wykorzystaliśmy do aranżacji 10 000 m2 hal Starej Tkalni przy projekcie Łódź Design Festiwal w 2011 roku. Okazała się prostym, niespodziewanie odkrytym rozwiązaniem, którego funkcjonalny i estetyczny efekt w 100% trafił w oczekiwania klienta oraz użytkowników. Montaż dawał natychmiastowy rezultat i wiarę w to, że projekt uda się. Czego chcieć więcej?

Projekt rzeczywiście był świetny. Przed nami kolejna edycja festiwalu Łódź Design. W tym roku aranżacją wnętrz fabryki zajmie się pracownia projektowa Centrala. Ich pomysł nawiązuje do Waszego, co o tym myślicie?

Na podstawie szkiców, które widziałem nie mogę powiedzieć, żeby projekty były podobne. Aranżacja czterech pięter hal jest dużym wyzwaniem – trzeba znaleźć ekonomiczne, powtarzalne rozwiązanie, które w dodatku da się sensownym nakładem pracy ustawić, a potem zdemontować. Pod tym względem rozciąganie materiału między słupami, tworzące ażurowe przegrody między wystawami samo się narzuca. Wierzę, że wykorzystane przez Centralę materiały i rozwiązania stworzą świetną, autorską przestrzeń, a intensywne kolory rozwiną naszą ubiegłoroczną paletę.

Wspomniałeś wcześniej o nacisku, który kładziecie na pewne rzeczy podczas projektowania. Mógłbyś to rozwinąć?

Projektujemy jak architekci, czyli w dużym uproszczeniu szukamy modularności i eksponujemy właściwości materiałów. Podchodzimy do szeroko pojętego kontekstu jak bardowie, czyli tworzymy narrację i komponujemy warstwy interpretacyjne, które pozwalają opowiedzieć historię i doświadczyć jej. Tworzymy przestrzeń jak socjologowie, projektując miejsca, które pozwalają ludziom na spotkanie i wspólną aktywność.

Do projektowania makiet wykorzystujecie drukarki 3D. Od jak dawna korzystacie z tej technologii. Czy ułatwia Wam ona pracę?

Od zeszłego roku współdzielimy drukarkę 3D z zaprzyjaźnioną pracownią. Dopiero poznajemy jej możliwości i mam wrażenie, że bardziej przydaje się do prototypowania przedmiotów użytkowych. Czas pokaże, czy będziemy z niej częściej korzystać, póki co o wiele bardziej przydatna w procesie projektowym okazała się wycinarka laserowa, która pozwoliła nam rozwinąć warsztat makietowy. Wykonujemy makiety w różnych skalach od samego początku procesu projektowego. Narzuca to dyscyplinę w sposobie myślenia o przyszłej realizacji projektu oraz jego walorach użytkowych. Pozwala też oderwać się od komputera i dopuszcza przypadkowe odkrycia. Eksperymentujemy z technikami projektowymi i prezentacyjnymi, co również ułatwia kontakty z klientami, którzy nie są przyzwyczajeni do czytania i rozumienia rysunków technicznych.

Słowo, które świetnie oddaje specyfikę pracowni 137kilo to „oryginalność” – widać ją dosłownie w każdym projekcie. Skąd czerpiecie inspiracje?

Dowiadujemy się jak najwięcej o przedmiocie zlecenia – o miejscu i jego historii, przyszłych użytkownikach. Staramy się jak najlepiej zrozumieć, o co chodzi w temacie i na jakich ograniczeniach można zbudować i rozwinąć projekt. Czytamy, oglądamy, rozmawiamy i eksperymentujemy.

A tak szczerze mówiąc, to wspomniana „oryginalność” bywa często przekleństwem. Takie podejście do projektowania jest drogie, ponieważ wymaga dużego nakładu pracy, oraz trudne, ponieważ często opiera się na niesprawdzonych lub niestandardowych rozwiązaniach. To nie są cechy, które nasz młody rynek często premiuje, dlatego trudno znaleźć świadomych i odważnych klientów. Ta nisza dopiero powstaje.

Zrealizowany przez Was projekt „Ocaleni z Mauthausen”, a w szczególności prezentacja zdjęć, to niezwykle nowatorska forma wystawy. Macie w najbliższym czasie podobne projekty? A może jest jakaś instytucja, której inicjatywa zwróciła Waszą uwagę?

Zostaliśmy poproszeni o zaprojektowanie wystawy o ocalonych z obozu koncentracyjnego w Mauthausen, który mieścił się w kamieniołomach. Temat trudny i delikatny. Wyczuliśmy, że należy nawiązać osobistą relację, między zwiedzającymi, a zdjęciami, aby na raz tylko jedna osoba mogła patrzyć na jedno zdjęcie. Na wystawach zwykle występują duże zdjęcia z małymi podpisami, my schowaliśmy zdjęcia do wizjerów o formie inspirowanej ciosanymi kamieniami, a cytaty związane z przedstawionymi wydarzeniami wrzuciliśmy na dużym formacie obok. Dodaliśmy lustra na wewnętrznych krawędziach wizjerów na wzór kalejdoskopu, aby podkreślić nierealność tamtych wydarzeń z punktu widzeniach naszych spokojnych czasów.

Wiele instytucji, szczególnie kulturalnych, zwraca naszą uwagę. Z niektórymi rozmawiamy, z innymi próbujemy nawiązać kontakt. Bylibyśmy zachwyceni, gdybyśmy mieli okazję zaprojektować miejsce sakralne – kaplicę lub kościół. Jesteśmy otwarci na wyzwania, więc może być nawet ekumeniczna sala na lotnisku…

Jakie macie plany na przyszłość?

Kończymy projekt biura dużej korporacji farmaceutycznej w Warszawie – otwarcie jest planowane na październik. Budowa Służewskiego Domu Kultury jest w końcowej fazie, w przyszłym miesiącu będzie rozpisany przetarg na realizację osobnego projektu wnętrz. Kilka mniejszych projektów jest w trakcie wykluwania. Do końca września można zobaczyć nasz najnowszy projekt domu jednorodzinnego w Muzeum Architektury we Wrocławiu w ramach wystawy „Awangarda jutra?”. Projekt przedstawiliśmy w formie dużej makiety pokrytej mchem z lasu – można, a nawet trzeba ją podlewać dostępnym na miejscu zraszaczem.

szklany sufit z czarną wystawą
Wystawa prac Andrzeja Heidricha – NBP

stara hala magazynowa z niebieską folią
Łódź Design Festival 2011

ludzie oddzieleni niebieską folią
Łódź Design Festival 2011

makieta biura z brązowego kartonu
Siedziba firmy postprodukcyjnej TELEVISOR

nowoczesny ciepły drewniany salon z kominkiem
Siedziba firmy postprodukcyjnej TELEVISOR

salon z dużymi lampami i czarno-białymi krzesłąmi
Siedziba firmy postprodukcyjnej TELEVISOR

drewniana recepcja z komputerem i kominkiem
Siedziba firmy postprodukcyjnej TELEVISOR

fioletowe siedzeniaz kartonowymi stołami
Siedziba firmy postprodukcyjnej TELEVISOR

srebrna metalowa konstrukcja
COMING OUT 2010 – Wystawa najlepszych dyplomów ASP w Warszawie na Lotnisku Chopin

niebieska podłoga w kawiarni z kolorowymi szkicami
LATAWIEC – Projekt klubokawiarni w Warszawie

półka z książkami z grafiką na ścianie
LATAWIEC – Projekt klubokawiarni w Warszawie

duży bar w kawiarni z niebieską podłogą
LATAWIEC – Projekt klubokawiarni w Warszawie

duży niebieski neon przed kawiarnią
LATAWIEC – Projekt klubokawiarni w Warszawie

nietypowe konstrukcje na ścianach muzeum
LATAWIEC – Projekt klubokawiarni w Warszawie

zakrzywiony obrazek
Wystawa poświęcona ocalonym z obozu koncentracyjnego w Mauthausen

trójkąt
Wystawa poświęcona ocalonym z obozu koncentracyjnego w Mauthausen

poskładane zdjęcie
Wystawa poświęcona ocalonym z obozu koncentracyjnego w Mauthausen

wizjer do oglądania zdjęcia
Wystawa poświęcona ocalonym z obozu koncentracyjnego w Mauthausen

duży napi na metalowy budynku z witrynami na dole
Wystawa poświęcona ocalonym z obozu koncentracyjnego w Mauthause

fioletowo niebiesko podświetlona konstrucja
Wystawa prac Andrzeja Heidricha – NBP

kolorowo podświetlone szyby
Wystawa prac Andrzeja Heidricha – NBP

niebieska stalowa konstrukcja nad stanowiskami
Wystawa prac Andrzeja Heidricha – NBP

stanowiska
Wystawa prac Andrzeja Heidricha – NBP

Fot.:
137kilo.pl

Jan Sukiennik
Prowadzi pracownię 137kilo. Wraz z zespołem porusza się na różnych płaszczyznach – od scenografii i aranżacji wnętrz po architekturę. Jego projekty powstają w oparciu o wyraziste pomysły, wnikliwą analizę oraz kontekst miejsca. Zdobył trzecią nagrodę w konkursie na Klub Kultury na Saskiej Kępiej w Warszawie. Teraz, wspólnie z pracownią WWA, realizuje projekt Służewskiego Domu Kultury, który otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie z 2008 roku.