Poszukiwanie ducha czasów. Malarstwo Małgorzaty Kosiec

W twórczości pracującej w Łodzi artystki swobodnie przeplatają się i łączą ze sobą styl abstrakcyjny i figuratywny. Rozmawiamy o tajemnicach, jakie kryją w sobie te ciężkie od kolorów i gęste od znaczeń obrazy.

W historii malarstwa niefiguratywnego można znaleźć wiele przykładów „płaskich” abstrakcji. Tymczasem Pani prace zdaje się łączyć wspólny wątek szukania głębi. Co skłania Panią do otwierania niekończącej się perspektywy w kompozycjach? Ta przestrzeń sprawia wrażenie, jakby nie miała granic.
Staram się, by moja sztuka oddawała ducha pokolenia, ten słynny zeitgeist. Należę do generacji, która po raz pierwszy w historii ludzkości poszerzyła przestrzeń życia o tę wirtualną oraz 3D. Nie posiadam ścisłego umysłu, więc improwizuję perspektywę, nieco oszukując widza, zwodząc go pozorną głębią. Ale to właśnie przekłamania geometryczne są dodatkowymi „atrakcjami” moich wizji.

przestrzenna forma z kolorowych linii na niebieskim tle

przestrzenna forma z trzy kolorowych linii

Głębia w Pani obrazach ma także inny aspekt – wiążący się z tworzeniem gęstych kompozycji i nakładaniem wielu warstw, gdzie jedne elementy przesłaniają drugie. Skąd wzięła się ta koncepcja?
Pomysł ten dopracowuję od początku mojej kariery malarskiej. Jest to mój autorski patent, wykorzystywany zarówno w portretach, jak i kompozycjach abstrakcyjnych. Wywodzi się on z tradycji dawnego malarstwa, gdzie budowano warstwowo laserunek, co dawało efekt „wewnętrznego” światła obrazu. Moja koncepcja włącza w to nowoczesną technikę. Używam folii, taśm maskujących i żeli, a gdy zrywam je na końcu, odsłaniam negatywowy obraz malunku.

twarz stworzona z drobnych elementów

W wielu Pani pracach figuratywnych powraca motyw kobiecej twarzy. Wizerunki te sprawiają wrażenie idealnych, pięknych i wręcz pozbawionych wieku. Czy ma Pani określoną wizję kobiecości? Jakie idee kryją się za takim wyborem?
Staram się, by portrety malowane przeze mnie miały jak najmniej cech osobowych – a wręcz nie wskazywały na płeć. To coś zbliżonego do koncepcji ideału w antycznej sztuce greckiej. Chodzi mi o jak najbardziej zunifikowany portret współczesnego człowieka w świecie mediów, nadmiaru informacji, słów, znaków.

obraz popiersia w otoczeniu chaotycznego tła

czerwono-czarny obraz kobiecej twarzy

Często wykorzystuje Pani typografię, ale w nieoczywisty sposób. Niewielkie litery tworzą malarskie struktury. Dlaczego zdecydowała się Pani na taki skomplikowany technicznie zabieg formalny? Jaki jest sens tych znaków?
Jedną z przyczyn, dla których moje malarstwo jest doceniane, jest jego złożony proces twórczy. Pracuję w wielu warstwach, co daje obrazom efekt niemalże trójwymiarowości, widoczny szczególnie w kontakcie na żywo. Jeżeli chodzi o samo użycie liter czy cyfr, to stosuję je dwojako. W większości prac ich nagromadzenie ma jedynie charakter budulca tkanki malarskiej, a w przełożeniu na język psychologii – luźnych skojarzeń wyrzucanych przez mózg. W niektórych seriach litery układają się w całe słowa, a bywa, że nawet wiersze. Pojawią się wręcz wątki autobiograficzne.

wielobarwne rozmyte dwie twarze na obrazie

Tworzy Pani swoje prace w dość dużych formatach, co sprawia, że mogą one odgrywać istotną rolę we wnętrzu, w którym się znajdą. Czy na etapie koncepcji i tworzenia bierze Pani pod uwagę aspekt dekoracyjny obrazu? Czy zastanawia się Pani, jak może on funkcjonować w przestrzeni?
Nigdy się nad tym nie zastanawiam. Uważam wręcz, że moje prace przez swą intensywność, „zjadają” wnętrze. Jestem często zaskoczona, gdy kolekcjonerzy wysyłają mi zdjęcia już zaaranżowanych obrazów – tym jak doskonałe pomysły mieli na ich wyeksponowanie. Niektórzy potrafią podporządkować całą przestrzeń mojemu dziełu, co pochlebia mi niesamowicie.

trzy czarne twarze otoczone cyframi

obraz z twarzą w niebieskich odcieniach

obraz przestrzenny z kolorowych linii