To już drugie mieszkanie zaprojektowane przez KRZY/WO dla tych samych inwestorów. Pierwsze powstawało na przełomie 2016 i 2017 roku i miało zdecydowanie bardziej minimalistyczny charakter – z białymi zabudowami, stonowaną paletą i ciemną drewnianą podłogą. Przy kolejnym projekcie właściciele i projektantka od początku wiedzieli, że chcą pójść w zupełnie innym kierunku.
Sprawdzona współpraca, odważniejszy kierunek
Powrót do współpracy po kilku latach oznaczał nie tylko znajomość wcześniejszych doświadczeń, ale przede wszystkim większe zaufanie. Projektantka znała już sposób podejmowania decyzji inwestorów i ich potrzeby, a właściciele byli bardziej otwarci na mniej oczywiste rozwiązania. Nie oznaczało to jednak pełnej dowolności – jak przy każdym remoncie część pomysłów trzeba było podporządkować budżetowi i harmonogramowi.
Tym razem ważnym założeniem była również sprawna realizacja. Rodzina z dzieckiem chciała możliwie szybko zamieszkać w gotowym wnętrzu, dlatego już na początku zarezerwowano termin u stolarza, z którym projektantka współpracowała przy poprzednim mieszkaniu. To on odpowiadał za wszystkie zabudowy meblowe.
W pierwszej kolejności miał zostać przygotowany pokój córki. Choć nie znalazł się na zdjęciach z sesji, jego projekt podporządkowano przede wszystkim wygodzie. Pojawił się w nim tapczan z wysuwanym dodatkowym materacem, który może służyć zarówno rodzicowi, chcącemu zostać z dzieckiem na noc, jak i małym gościom. Aby uniezależnić realizację pokoju od terminów stolarskich, wybrano gotowe meble z IKEA.
Orzech zamiast bieli, mikrocement zamiast ciemnej podłogi
Największa zmiana w stosunku do pierwszego mieszkania dotyczy materiałów i kolorystyki. Białe zabudowy zastąpił ciepły odcień orzecha, a ciemną drewnianą podłogę – jasny mikrocement. W sypialniach pojawiły się miękkie wykładziny, które podnoszą komfort użytkowania.

Naturalne drewno, tkaniny i ciepłe, lekko przygaszone kolory stworzyły bazę całego wnętrza. Jej ostateczny charakter nie został jednak ustalony od razu. Projekt rozwijał się wraz z kolejnymi decyzjami inwestorów.
Początkowo salon miał być wyposażony w jasną, miękką sofę o obłej formie. Podczas oglądania mebli na żywo właściciele zwrócili jednak uwagę na model z charakterystycznymi przeszyciami. W tym samym czasie okazało się, że dobrze czują się także z mocniejszymi akcentami kolorystycznymi. Jednym z pierwszych była lampa w kuchni zestawiona z kolorowymi siedziskami.
To właśnie wtedy pojawił się pomysł, by mocniejszy kolor wprowadzić również do salonu.

Zieleń i bordo ocieplają spokojną bazę
Właścicielom szczególnie spodobała się zieleń. Ostatecznie trafiła na sofę w salonie, gdzie zestawiono ją z ciepłym odcieniem orzechowej zabudowy. Dzięki temu część dzienna zyskała bardziej zdecydowany charakter, ale nie straciła spójności z resztą mieszkania.
Tak powstała paleta, która dziś definiuje wnętrze: orzechowe drewno, bordowe akcenty w kuchni i głęboka zieleń w salonie. Kolory te powracają również w dekoracjach sypialni, tworząc naturalne połączenia między poszczególnymi pomieszczeniami.
Inaczej przebiegała praca nad łazienką. Projektantka próbowała od początku wprowadzić do niej więcej koloru, jednak w tym przypadku nie udało się znaleźć rozwiązania, które przekonałoby wszystkich. Ostatecznie wybrano neutralne płytki, a cieplejszy charakter wnętrza budują przede wszystkim drewniane zabudowy.
Klasyczna jadalnia i miękkie światło
Jadalnia została utrzymana w spokojniejszym, ponadczasowym tonie. Stół i krzesła nawiązują formą i kolorystyką do klasycznej bazy mieszkania, a nad nimi zawisła lniana lampa.

Początkowo planowano tutaj szklaną oprawę o lekko retro charakterze. Ponieważ wybrany model okazał się trudno dostępny, koncepcja oświetlenia została zmieniona. Ostatecznie zdecydowano się na lniane abażury – podobne pojawiły się również przy kinkietach w korytarzu.
Naturalne wykończenia dobrze współgrają z orzechowym drewnem, tkaninami i mikrocementem. Jednocześnie sprawiają, że wnętrze staje się bardziej miękkie i przytulne.
Korytarz, który nie jest tylko komunikacją
Jedną z najbardziej dopracowanych przestrzeni mieszkania jest korytarz. Od wejścia uwagę przyciąga tapeta Casamance z subtelnym motywem złotych liści, która pojawia się w obu jego częściach.
W pierwszej strefie zaprojektowano pojemne szafy na odzież wierzchnią oraz ławkę ułatwiającą zmianę obuwia. Jej tapicerka w odcieniu brązowego złota dobrze koresponduje z tapetą. Nad ławką zawisł lniany kinkiet, a naprzeciwko znalazło się duże lustro zajmujące niemal całą ścianę.
Jego boki wykończono dekoracyjnymi listwami o zaokrąglonym, wałkowym przekroju – jednym z detali, na których szczególnie zależało inwestorom.

Motyw tapety powtarza się również w dalszej części korytarza. Na wprost wejścia zaprojektowano niewielką półkę z szufladą, przeznaczoną na klucze czy telefon. Wieczorem znajdujący się nad nią kinkiet pozwala zrezygnować z mocnego światła sufitowego i już od wejścia buduje bardziej kameralny klimat.
Maksimum funkcji na niewielkiej powierzchni
Korytarz został wykorzystany również jako przestrzeń do przechowywania. Po jednej stronie znalazły się pojemne szafy garderobiane, zajmujące niemal całą dostępną ścianę. Po drugiej wydzielono niewielką pralnię.
Murowane ściany pozwalają ograniczyć hałas pracujących urządzeń, a jednocześnie skutecznie ukrywają funkcję gospodarczą w reprezentacyjnej części mieszkania.
To właśnie podobne rozwiązania decydują o tym, jak wnętrze działa na co dzień. W łazience zastosowano między innymi odpływ ścienny, a w kuchni pojawił się niewielki stolik z dekoracyjną falbaną. Nie są to elementy, które definiują projekt na pierwszy rzut oka, ale znacząco wpływają na komfort jego użytkowania.
Sztuka jako ostatnia warstwa
Spokojna baza potrzebowała kilku mocniejszych akcentów. Jednym z nich stała się sztuka.
Właściciele długo nie mogli zdecydować się na konkretne prace, dlatego projektantka dostała w tym zakresie większą swobodę. W salonie pojawił się obraz Fran Wasi, którego odważniejsza kolorystyka przełamuje stonowaną aranżację. W kuchni znalazł się plakat Nikodema Szpunara, a w sypialni – linoryt Soni Dubois. Kolejną warstwę tworzą obrazy Felicji Parasol, znajomej rodziny.
Dzięki temu sztuka nie konkuruje z aranżacją, ale dopełnia ją i nadaje wnętrzu bardziej osobisty charakter.
Dom zaczyna się dopiero po ostatnim detalu
Sesja fotograficzna była dla projektantki symbolicznym zakończeniem realizacji. To właśnie wtedy do wnętrza trafiły odkładane na później obrazy, dekoracje, zasłony i dodatki.
W tym mieszkaniu szczególnie dobrze widać, jak wiele zmieniają te ostatnie elementy. Orzechowe zabudowy, mikrocement i spokojna baza tworzą ramę, ale dopiero kolor, światło, tkaniny i sztuka nadają jej indywidualny charakter.
To wnętrze jest wyraźnie inne od pierwszego mieszkania tych samych inwestorów. Zamiast bieli i ciemnego drewna pojawiły się orzech, zieleń, bordo, lniane tkaniny i dekoracyjne detale. Zmiana kierunku nie oznaczała jednak rezygnacji z funkcjonalności. Przeciwnie – za bardziej wyrazistą warstwą wizualną kryje się dokładnie przemyślana przestrzeń, zaprojektowana przede wszystkim z myślą o codziennym życiu rodziny.
Galeria zdjęć


















Fot. Pietruszka fotografia
oprac. na podst.: mat. prasowe KRZY/WO
Baza produktów
Inne ciekawe wydarzenia
Warsaw Home & Contract 2026
Design Decade Summit by Warsaw Home
Design Decade Summit by Warsaw Home
Beztroska wystawa
Targi Rzeczy Wyjątkowych Warszawa 2026





