Aktualny motyw: Kuchnie i łazienki z konglomeratów kwarcowych

czarny wektorowy logotyp COSENTINO

MECENAS MOTYWU

Olga Boznańska – malarka melancholijnych obrazów

„Obrazy w swojej własnej atmosferze” – tak o swoich pracach mówiła Olga Boznańska, jedna z najbardziej cenionych i oryginalnych polskich malarek. Jej dzieła, pełne melancholii i szczerości, już za jej życia zostały docenione w całej Europie i do dziś fascynują.

Pochodziła z Krakowa, ale tworzyła głównie w Monachium i Paryżu. Największą sławę przyniosły jej portrety, pełne specyficznej melancholii i przygaszonych barw. Przez dość burzliwe życie uczuciowe była częstym obiektem plotek, a jej pracownia była miejscem przyciągającym barwne towarzystwo, w tym młodszych od niej adoratorów. Olga Boznańska nie myślała jednak o małżeństwie – to sztuka była dla niej najważniejsza. Jak sama pisała w liście do ojca: „w chwili, kiedy nie będę mogła więcej malować, powinnam przestać żyć”. Jej prace do dziś reprezentują polskich twórców na wielu wystawach w kraju i za granicą.

obraz Olgi Boznańskiej "Wnętrze"
Obraz Olgi Boznańskiej z 1906 roku, „Wnętrze”. Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie

Olga Boznańska – malarka na miarę Europy

Boznańska urodziła się w 1865 roku. Rysunku początkowo uczyła ją własna matka, Eugenia Mondan. Później, w latach 1883–1886, przyszła malarka Olga Boznańska kształciła się pod kierunkiem Kazimierza Pochwalskiego (ucznia Matejki, doskonałego portrecisty) i Józefa Siedleckiego. Brała także udział w Wyższych Kursach dla Kobiet im. A. Baranieckiego, gdzie uczyli ją Hipolit Lipiński i Antoni Piotrowski. Gdy stało się jasne, że Olga ma prawdziwy talent, uznano, że powinna kształcić się dalej już poza Krakowem. Padło na Monachium, wówczas jeden z najważniejszych ośrodków artystycznych. W mieście żyło wielu polskich artystów, znajomych ojca, którym można było powierzyć opiekę nad Olgą. W 1889 roku dziewczyna ukończyła tam prywatne studia pod okiem Karla Kricheldorfa i Wilhelma Dürra (jako kobieta nie miała prawa do studiowania na Akademii Sztuk Pięknych). W 1896 w tym samym mieście otworzyła własną pracownię, pozostając pod skrzydłami Józefa Brandta i Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Jak sama mówiła, dopiero w Monachium naprawdę nauczyła się malować. To wtedy malarka zaczęła odnosić pierwsze sukcesy.

obraza z kobietą odwróconą tyłem
Autoportret malarki Olgi Boznańskiej z okresu monachijskiego. Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
obraz postacią mężczyzny siedzącego na kanapie w czarnym płaszczu
Olga Boznańska, „Portret Paula Nauena”. Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
obraz z młodą kobietą w szarej sukni i rudawych włosach
Obraz z 1894 roku, „Dziewczynka z chryzantemami”. Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie

Za swoje dzieła Boznańska została nagrodzona w Londynie i Wiedniu, zaczęła wystawiać nie tylko w Monachium, ale też w Warszawie, Berlinie, Wiedniu.

W 1896 jury paryskiego Societe des Beaux-Arts przyjęło na wystawę jej obraz. Następnie zaproponowano jej objęcie katedry malarstwa na wydziale kobiet w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, którą jednak odrzuciła. W 1895 roku, w zastępstwie Teodora Hummla, Olga Boznańska objęła kierownictwo prowadzonej przez niego Szkoły Malarskiej. Wtedy też, gdy artystka miała 30 lat, berlińskie pismo „Bazaar” uznało ją za jedną z 12 najlepszych malarek w Europie. W 1898 roku na stałe zamieszkała w Paryżu. W tym roku została członkiem Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”. Nieco później na wystawie w New Gallery w Londynie dostała złoty medal, zaś na Wystawie Światowej w Paryżu otrzymała wyróżnienie. W 1901 roku po raz zorganizowała wystawę swoich prac w Pittsburghu. Została członkiem Société Nationale des Beaux Arts i uczyła w Académie de la Grande Chaumière. W 1906 roku zmarł jej ojciec, zaś jej siostra Iza zaczęła zdradzać oznaki choroby psychicznej. Boznańska ciężko pracowała, co przynosiło jej coraz większą sławę i uznanie. Przyjmowała wiele zamówień na portrety, zaś prasa przychylnie recenzowała jej dzieła. Kolejne lata to liczne wystawy i wyróżnienia. Jednym z bardziej znaczących momentów w jej karierze było reprezentowanie Francji w 1912 roku na wystawie w Pittsburghu, wraz z Claude’em Monetem i Augustem Renoirem.

Jej popularność zaczęła jednak gasnąć po wojnie. Wciąż cieszyła się uznaniem, jednak coraz trudniej było jej się utrzymać ze sztuki. Główne dochody czerpała z krakowskiej kamienicy, którą otrzymała w spadku po ojcu. Malowanie coraz bardziej utrudniała jej postępująca choroba – doskwierały jej skleroza oraz egzema twarzy, która wywoływała bóle oczu. W 1934 roku samobójstwo popełniła siostra malarki. Boznańska do śmierci nie chciała już wrócić do kraju. Zmarła w Paryżu w 1940 roku. Pochowano ją na cmentarzu Les Champeaux w Montmorency pod Paryżem.

Olga Boznańska i miłość

Wybory uczuciowe Boznańskiej były dość kontrowersyjne jak na ówczesne czasy. Malarka dość regularnie traciła bowiem głowę dla młodszych mężczyzn i stroniła od perspektywy małżeństwa. W czasie gdy mieszkała w Monachium, miała wielu wielbicieli, jednak na pierwszy plan szybko wybił się siedem lat od niej młodszy malarz i architekt Józef Czajkowski, z którym się zaręczyła. Niestety przez większośc czasu byli parą na odległość, gdyż on mieszkał w Polsce. Związek ten rozpadł się – zakończony przez Czajkowskiego listownie – a Boznańska bardzo to przeżyła. Zdążyła namalować kilka portretów ukochanego, a jeden z nich wisiał w jej pracowni i – podobno – zabierała go ze sobą zawsze, gdy wybierała się w podróż.

Artystka długo nie pozostała sama: w jej życiu pojawił się bowiem inny architekt, młodszy o dziewięć lat – Franciszek Mączyński. Choć bardzo kochał malarkę, nie był to udany związek, naznaczony wcześniejszym rozstaniem z Czajkowskim, a także obecnością specyficznego nowego przyjaciela Boznańskiej – Bogdana Faleńskiego, młodszego od artystki o lat szesnaście. Ten swoisty trójkąt w końcu rozpadł się, a malarka została sama, poświęcając się sztuce.

Portret Józefa Czajkowskiego w wykonaniu Olgi Boznańskiej
Portret Józefa Czajkowskiego. Fot. wikimedia.org

Olga Boznańska: „W oranżerii” i inne dzieła

Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie, nie ma w nich małostkowości, nie ma maniery, nie ma blagi. Są ciche i żywe i jak gdyby je lekka zasłona od patrzących dzieliła. Są w swojej własnej atmosferze” – tak Olga Boznańska mówiła o swojej sztuce. Inspirowali ją mistrzowie tacy jak Diego Velázquez, James Whistler czy Édouard Manet. Szczególnie ten drugi wpłynął na jej sztukę, gdyż malarkę zafascynowała wykorzystywana przez niego paleta barw – ograniczona, ale jednak z szeroką skalą odcieni. To właśnie ten artysta zainspirował Boznańską do namalowania w 1889 roku dzieła pt. „Japonka”.

Tematów szukała w swoim otoczeniu. Bohaterem jej obrazu mógł stać się każdy i wszystko – zarówno dzieci, jak i dorośli, wnętrze jej pracowni, widoki z okna, martwa natura. Na przykład obraz „W oranżerii” z 1890 roku to spojrzenie na młodą dziewczynę stojącą w cieplarni przy bujnych kwiatach; „Imieniny babuni” przedstawiają kilkuletnią dziewczynkę w pięknej białej sukience, trzymającą w ręce bukiet kwiatów, a obok postać zajętą robótką ręczną; były też „Widok z okna pracowni krakowskiej” czy „Martwa natura z wazą” oraz „Martwa natura z japońską figurką” czy „Ze spaceru”.

Dzieła Olgi Boznańskiej to również autoportrety. Jest to spora część jej spuścizny. Badacze twierdzą, że Boznańska uwieczniała siebie tak, jak chciała być postrzegana. Autoportretów stworzyła przy tym wyjątkowo dużo, bo co najmniej trzydzieści. Pierwsze z nich powstały jeszcze w okresie monachijskim, ostatnie pod koniec życia. Wśród nich chociażby „Autoportret z pędzlem i kwiatami” z 1906 roku.

obraz "Japonka" w złotej oprawie ze zdobieniami
Obraz „Japonka”, namalowany przez Olgę Boznańską w 1889 roku. Fot. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie
portret kobiety przy kwiatach w różnych kolorach oraz małej palmie
Olga Boznańska, „W oranżerii”. Fot. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie
Autoportret Olgi Boznanskiej
Jeden z licznych autoportretów malarki. Fot. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie

Obrazy Boznańskiej spowijała niezwykła atmosfera – przygaszona paleta barwna stwarzała nastrój intymności, ale też zadumy czy nawet melancholii. Postacie były ukazane jakby przez mgłę. Niektórzy badacze twierdzą, że ten niezwykły efekt miał wiele wspólnego z dymem papierosowym, który stale unosił się w pracowni artystki. Nietrudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że na każdym zdjęciu Olga Boznańska pozuje z papierosem.

Jakże tu teraz malować, kiedy pani Boznańska robi takie cudne obrazy?” – miał powiedzieć o jej pracach Stanisław Wyspiański. To krótka recenzja, lecz z ust takiej osoby mówi wiele. Warto więc zapoznać się lepiej z twórczością tej niezwykłej malarki, której prace do dziś wystawiają muzea na całym świecie.

Fot. i oprac. na podst.:
Muzeum Narodowe w Krakowie, Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie, wikimedia.org, Culture.pl, Niezlasztuka.net