fbpx

Industrialne wnętrza: przestrzeń, rdza i sztuka

Wyobraźmy sobie, że wchodzimy przez 3-metrowe, zaokrąglone na zwieńczeniu drzwi do XIX-wiecznej, ceglanej kamienicy. Kilka schodów z metalowej kraty prowadzi nas do lekko zardzewiałego szybu windy. Musimy ręcznie zaciągnąć za sobą metalowe kraty. Naciskamy porcelanowy przycisk…

Więc naciskamy przycisk z wypaloną piątka rzymska i w skupieniu przysłuchujemy się każdemu dźwiękowi, jaki wydaje z siebie dźwig. Skrzypie, lekko charczy, powoli wciąga nas na górę, po czym z piszczącym odgłosem hamowania staje. Otwieramy kratę i... Niech się dzieje magia przestrzeni.

stara regulowana lampa namalowana akwarelą

Wchodzimy do 200-metrowego poddasza, gdzie sufit mierzy od jednego metra do dziewięciu. Drewniane stropy i belki podtrzymujące noszą ślady nierównomiernego ciosania. Pod stopami jest betonowa, wytarta podłoga, miejscami przypominająca szklaną taflę. W oczy razi nas słoneczne światło wpadające z 4-metrowych okien, a metalowa rama dzieli je na mniejsze prostokąty. Ściany niewykończone, widać na nich warstwy kilku farb i lakierów, jakby biły się to, która ma być tą finalną powłoką. Na jednej ścianie resztki zerwanej tapety z okresu dwudziestolecia międzywojennego, a na kolejnej zdobione płytki, które wchodzą także na posadzkę. Jest to idealne miejsce na kuchnię. W rogu stoi miedziana koza z resztka popiołu we wsadzie. A my stoimy pośrodku z milionami pomysłów na sekundę, chociaż wszystkie sprowadzają się do jednego pytania: jakby zaadaptować tę przestrzeń?

Industrial. Czyli odwieczny dysonans w projektowaniu

aranżacja wnętrza namalowana akwarelą

metalowa noga lekko zardzewiała

Industrial. Czyli odwieczny dysonans w projektowaniu. Bo z jednej strony wspaniały klimat, ale z drugiej jakoś tak brudno i nieprzyjemnie. Styl ten – jak wszystko co inne – przyszedł do nas z Zachodu, gdzie swój początek miał w latach 50. Zrodził się z czysto technicznej potrzeby zagospodarowania starych fabryk i upadłych zakładów. Miejsca te, z uwagi na osobliwy klimat oraz niskie czynsze, stały się atrakcyjne dla artystów, którzy chętnie tworzyli tam swoje pracownie. Najlepszym przykładem jest osławione nowojorskie „The Factory" Andiego Warhola czy też przestrzeń z filmu Great Expectations w reżyserii Alfonso Cuarón. A właśnie: przestrzeń, czyli absolutna podstawa industrialu. Bez niej ten styl nie istnieje, tak jak włoski design nie istnieje bez Joe Colombo. Wielka hala wykończona (albo i nie?) w surowym sznycie. I to właśnie z tą surowością jest najwięcej problemów. Materiał bez obróbki jest piękny sam w sobie, ale często odbierany jako niepokojący i chłodny. Nic dziwnego, że styl przemysłowy od razu kojarzy się z „męskim designem".

Aby zapewnić trochę ciepła i przytulności, powstał odłam industrialu, który ja roboczo nazywam „soft loft"

wizualizacja wnętrza namalowana akwarelą

stary dywan

Aby sprostać także tej stereotypowo kobiecej stronie, czyli aby zapewnić trochę ciepła i przytulności, powstał odłam industrialu, który ja roboczo nazywam „soft loft". Niby mamy tę surowość, ten beton, metalowe płaskowniki idące po długości sufitu, fabryczne lampy na spatynowanych łańcuchach ale... Jest to przełamane czymś w rodzaju rustykalności i nawiązania do skandynawskiego wzornictwa. Jest biel, jest wylakierowane drewno, jest cosy dywan, a na przetartej, skórzanej sofie przytulne poduszki. Pojawia się dużo roślin, abstrakcji na ścianach w ciepłych kolorach, a pełny wymiar surowości industrialu ograniczony jest do dodatków: magazyny leżą w drucianej, zardzewiałej skrzynce, a przyprawy trzymamy w blaszanych puszkach. To nic złego, design jest po to, żeby się nim bawić i przez to wciąż się zmienia i ewoluuje.

Bazuje on na sześciu podstawowych surowcach: metalu, betonie, drewnie, cegle, skórze naturalnej i szkle

stary skórzany fotel biurowy

stare lampy namalowane akwarelą

stara deska na siedzisku ławki

Wracając jednak do pierwotnej myśli o industrialu, należy powiedzieć, że bazuje on na sześciu podstawowych surowcach: metalu, betonie, drewnie, cegle, skórze naturalnej i szkle. Te ostatnie są mocnymi elementami dekoracyjnym. Nie wyobrażam sobie fabrycznej przestrzeni mieszkalnej bez skórzanego wypoczynku, najlepiej w brązowej, bawolej skórze licowej z licznymi zmianami pigmentu, przy której nie stoi stolik ze szklanym blatem z rama wykończoną w stali lub mosiądzu. A pod meblami, na betonowej podłodze, ręcznie tkany perski dywan z końca XIX wieku, gdzie runo jest widocznie przetarte, a kolory wyblakłe. Kto nie uważa tego za absolutny must have w industrialu, niech rzuci we mnie kamieniem, a najlepiej cegłą wyciągniętą z nadproża pozostawionego w stanie surowym!

Stolicą industrialu w Polsce wciąż pozostaje, uważana przez wielu za smutną, Łódź

industrialne okno namalowane akwarelą

brązowa skóra na fotelu

W Polsce dopiero rodzi się moda na loft. Powstają nowe osiedla stylizowane na ten styl, m. in. łódzkie manufaktury, wyremontowane kamienice na Śląsku i Zawierciu czy warszawskie Powiśle oraz powstający Port Praski. Stolicą industrialu w Polsce wciąż pozostaje, uważana przez wielu za smutną, Łódź. Tamtejsza architektura sprzyja rozwojowi tej idei wzornictwa i.. dobrze. Bowiem każde odejście od zamkniętych osiedli strzeżonych przez wielką płytę jest dobre. Daleko mam jeszcze do londyńskich kamienic rodem z serialu „Peaky Blinders” czy nowojorskich poddaszy ale! – skoro coś się dzieje, to nie należy narzekać. Wierzę, że za jakiś czas i Polacy dojrzeją do czerpania piękna z naturalności materiałów, bez płyty pilśniowej i paneli ze sklejki.

Za grafiki inkrustujące artykuł odpowiada ta bardziej utalentowana połowa naszego garażowego duetu – Maia Grotowska.

pomarszczona czarna skóra na oparciu

wnętrze namalowane akwarelą