Czy w epoce scrollowania da się jeszcze tworzyć wydarzenie, które zachęca do refleksji? Jak budować festiwal designu otwarty zarówno na profesjonalistów, jak i osoby, które z projektowaniem nie mają na co dzień aż tak wiele wspólnego? O tegorocznej edycji Gdynia Design Days, haśle „Bliżej” oraz o roli designu we współczesnym mieście opowiada Ula Kasińska z Centrum Designu Gdynia.

19. edycja Gdynia Design Festiwal zbiega się ze stuleciem miasta Gdyni. W jaki sposób ta okoliczność wpłynęła na tegoroczny charakter festiwalu?
To dla nas bardzo symboliczny moment, bo Gdynia od początku była miastem projektowanym – tworzonym z wyobraźni, odwagi i potrzeby budowania czegoś nowego. W pewnym sensie design jest wpisany w DNA tego miasta. Tegoroczna edycja nie jest jednak jubileuszowym „spojrzeniem wstecz”, tylko próbą zastanowienia się, między innymi, co dziś znaczy budować miasto bliskie ludziom.
Hasło „Bliżej” bardzo naturalnie połączyło się ze stuleciem Gdyni. Budując program staraliśmy się powrócić do idei wspólnotowości i relacji, które tworzą miasto.
Jak dziś definiujecie charakter Gdynia Design Days? Czy to przede wszystkim ogólnopolski festiwal designu, czy raczej wydarzenie mocno zakorzenione w Gdyni i jej lokalnej tożsamości?
Siła GDD polega właśnie na tym, że nie próbujemy wybierać między tymi dwoma perspektywami. To festiwal ogólnopolski, ale jednocześnie bardzo zakorzeniony w Gdyni i jej charakterze.
Gdynia ma w sobie otwartość, modernistyczną odwagę i pewną lekkość myślenia o przyszłości. To miasto, które powstało stosunkowo niedawno, więc cały czas ma w sobie tą energię poszukiwania nowych rozwiązań i otwartość na zmiany. I mam poczucie, że festiwal bardzo tę energię przejmuje.
To, co lokalne, jest dla nas bardzo ważne, ale jednocześnie program festiwalu dotyka tematów, które są dziś uniwersalne i aktualne niezależnie od miejsca – relacji, dostępności, dobrostanu czy sposobów budowania wspólnoty. Myślę, że właśnie dlatego GDD jest jednocześnie mocno związane z Gdynią i otwarte na odbiorców z całej Polski.
Jak powstało tegoroczne hasło „Bliżej” i jak zmieniało się jego znaczenie w trakcie budowania programu festiwalu?
Zaczęliśmy od spotkań z radą programową i to hasło wypłynęło bardzo naturalnie – jako wspólny mianownik i idea, która spajała różne wizje, ale jednocześnie była dla wszystkich bardzo intuicyjna. Poprzednia edycja pod hasłem „Rozproszenie” dotykała tematu nadmiaru informacyjnego i funkcjonowania w rzeczywistości wielogłosu, wielowątkowości i ciągłego FOMO. Jako społeczeństwo jesteśmy tym po prostu zmęczeni i bardzo wyraźnie wybrzmiało to też podczas naszych rozmów w ramach rady programowej. Dlatego tym razem postawiliśmy na bardziej pozytywną narrację, realne działania i pochwałę zabawy i lekkości w projektowaniu – bez rezygnowania z ważnych tematów, ale z większą uważnością na doświadczenie, relacje i obecność.
W trakcie budowania programu to hasło zaczęło też rozszerzać się i nabierać kolejnych znaczeń. „Bliżej” okazało się dotyczyć także dostępności, wspólnotowości, troski, ale też materiałów, rzemiosła i procesów twórczych. W wielu projektach bardzo mocno wybrzmiała potrzeba odzyskiwania relacji z tym, co realne, dotykalne i uważne.
To ciekawe, bo finalnie „Bliżej” nie stało się jednym zamkniętym tematem, tylko raczej sposobem patrzenia.

Czy staracie się docierać z ofertą festiwalu do osób spoza środowiska i z innych miast?
Tak, i traktujemy to jako jedno z zadań festiwalu. Jeśli na wystawę dotyczącą projektowania przychodzi osoba, która na co dzień nie interesuje się designem, to jest dla nas ogromna wartość. Zależy nam, żeby pokazywać projektowanie jako narzędzie rozumienia świata, a nie tylko estetyczną dziedzinę. Staramy się też budować język komunikacji, który nie wyklucza i nie jest hermetyczny.
Jeśli chodzi o inne miasta – oczywiście, w tym roku na przykład GDD będzie miało swoją mini wersję tydzień przed festiwalem w warszawskim Jaskółka Studio. Chcemy zaciekawić i pobudzić apetyt odwiedzających tak, by zaplanowali przyjazd na docelowy festiwal w Gdyni.
Czy powrót do lokalności to nowa siła miast, czy reakcja obronna na globalizację?
Raczej trochę jedno i drugie. Przez lata bardzo fascynowaliśmy się globalnością i uniwersalnością, ale dziś coraz mocniej widzimy, że ludzie potrzebują zakorzenienia i poczucia autentyczności.
Wiele miast zaczęło wyglądać podobnie, a lokalność wraca jako coś, co buduje tożsamość i relacje. Ale nie chodzi o zamykanie się. Raczej o próbę odzyskania kontaktu z miejscem, jego historią, rytmem i społecznością. I mam poczucie, że właśnie w tym kierunku idzie dziś też współczesny design.
Czy w Polsce nadal za mało rozumiemy design jako coś więcej niż estetykę?
Myślę, że to się powoli zmienia, ale rzeczywiście przez długi czas design był w Polsce utożsamiany głównie z ładnym przedmiotem albo dobrze urządzonym wnętrzem.
Dzisiaj coraz częściej rozmawiamy o projektowaniu usług, doświadczeń, przestrzeni społecznych czy dostępności. Design coraz częściej bywa rozumiany jako narzędzie rozwiązywania problemów i budowania jakości życia.
I właśnie takie szerokie rozumienie projektowania bardzo chcemy pokazywać podczas festiwalu.
Czy w czasach social mediów trudniej robić festiwal, który wymaga refleksji i zatrzymania?
To na pewno jest wyzwanie, bo funkcjonujemy dziś w kulturze bardzo szybkiej konsumpcji obrazów i treści. Ale jednocześnie mamy poczucie, że właśnie dlatego ludzie coraz bardziej potrzebują doświadczeń, które pozwalają się zatrzymać.
W tym roku wiele projektów działa właśnie w taki sposób – poprzez zmysły, obecność, słuchanie czy fizyczne doświadczenie przestrzeni. To są rzeczy, których nie da się pełnowartościowo „skonsumować” przez ekran telefonu.
I może właśnie dlatego takie doświadczenia stają się dziś bardziej wartościowe.

Czy młode pokolenie projektantów myśli dziś inaczej o projektowaniu?
Bardzo wyraźnie. Mamy poczucie, że młodzi projektanci dużo rzadziej myślą o designie wyłącznie w kategoriach produktu czy kariery rynkowej.
To bardzo ciekawe obserwować, bo zmienia się nie tylko estetyka projektowania, ale też jego etyka.
W tym roku, podczas GDD po raz pierwszy, na żywo, odbywać się będą obrony prac dyplomowych studentów Wydziału Wzornictwa ASP w Gdańsku. Całość będzie realizowana na terenie festiwalu, będzie można być ich „widzem” a w sali dostępna będzie też wystawa tych prac dyplomowych.
To idealna okazja, żeby zobaczyć, że młodych projektantów coraz częściej interesują relacje społeczne, odpowiedzialność środowiskowa, dostępność, zdrowie psychiczne czy projektowanie wspólnot. Zmienił się też sam język – jest mniej dystansu i eksperckiej pozy, a więcej czułości, empatii i pracy procesowej.
Która wystawa tegorocznej edycji była największym wyzwaniem organizacyjnym?
Największe wyzwania zwykle pojawiają się przy projektach interdyscyplinarnych i wymagających pracy z przestrzenią, technologią albo niestandardowymi materiałami. Dla nas jednak, największym wyzwaniem jest spójne i ostateczne połączenie puzzli w całość.
Przed nami jeszcze montaże, które także generują każdorazowo pewne niespodzianki, choć jestem spokojna o gotowość 100% na 20 czerwca.
Tegoroczny program obejmuje ponad 20 wystaw, prelekcje, warsztaty i wydarzenia towarzyszące i jest wielowątkowy – od projektów dotyczących dostępności i dobrostanu, przez eksperymenty materiałowe, po działania wokół rzemiosła, dźwięku czy wspólnotowości. Jak buduje się program festiwalu, żeby mimo tej różnorodności zachował spójną opowieść?
To chyba jeden z najciekawszych i najtrudniejszych elementów pracy nad festiwalem. Program zawsze jest różnorodny, bo współczesny design dotyka dziś wielu obszarów życia i korzysta z bardzo różnych języków oraz narzędzi. W tym roku spoiwem stało się nasze hasło – „Bliżej”. Nagle okazało się, że bardzo różne wystawy i działania – od mody adaptacyjnej, przez stymulację zmysłów, po projekty biopolimerowe – opowiadają o potrzebie relacji, troski, materialności i bardziej uważnego bycia w świecie.
Nie zależy nam na programie, który jest jedynie zbiorem atrakcji. Bardziej interesuje nas tworzenie doświadczenia, w którym poszczególne wystawy i wydarzenia zaczynają ze sobą rozmawiać.
Czyli 20-28 czerwca po prostu trzeba być w Gdyni?
Absolutnie! W sobotę otwieramy wszystkie wystawy, a podczas oficjalnej części na gości festiwalu czeka rozmowa Anety Lehmann z Anną Orską oraz impreza organizowana we współpracy ze Strefami Czasowymi. Każdy kolejny dzień to spotkania, warsztaty, oprowadzania, rozmowy i działania, które pozwalają doświadczać designu bardzo blisko – nie tylko przez oglądanie, ale też przez uczestnictwo i bycie razem.
A Gdynia o tej porze roku ma wyjątkową energię. Festiwal naturalnie łączy się tutaj z rytmem miasta, morzem i niespiesznymi spacerami. Można rano iść na wystawę, po południu wziąć udział w warsztatach, a wieczorem usiąść nad wodą i jeszcze chwilę pobyć z tymi wszystkimi tematami i rozmowami. I chyba właśnie takie doświadczenie – spokojniejsze, bardziej uważne i wspólnotowe – jest dziś bardzo potrzebne.
Gdzie szukać informacji?
Oczywiście na www.gdyniadesigndays.eu oraz na naszych profilach w mediach społecznościowych.
Fot. i oprac. na podst. mat. prasowe GDD
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
Gdynia Design Days 2026
Cersaie 2026
Salone dell’Alto Artigianato 2026
ArtVerona 2026


