Aktualny motyw: Świąteczne inspiracje

Metry potrzebne do życia: minimalna przestrzeń mieszkalna

Szymon Hanczar. Parę lat temu zaprojektował jedno z najmniejszych mieszkań w Polsce – mało tego – sam mieszkał na takim metrażu. Swoimi doświadczeniami i wiedzą na temat mikromieszkań podzieli się już wkrótce z uczestnikami konferencji Element Urban Talks. W rozmowie z MAGAZIF opowiada o tym, kto i dlaczego kupuje dziś mikromieszkania, oraz wyjaśnia, jak wpisują się one w społeczne zmiany.

Katarzyna Księżopolska (MAGAZIF): Jeśli mówimy o mikromieszkaniu, to jaki metraż mamy na myśli?
Szymon Hanczar (Hanczar Studio): Kilkanaście metrów, i to bliżej dolnej granicy. Jest w końcu kolosalna różnica między jedenastoma a dziewiętnastoma! 😉

Kto dziś kupuje takie najmniejsze metraże? Kto decyduje się w nich mieszkać?
Odnoszę wrażenie, że przede wszystkim zakupu dokonuje się z myślą o inwestycji. Na mieszkanie na tak małym metrażu decydują się zwykle ludzie odważni i ciekawi wrażeń, na pewno młodzi o otwartych głowach, a przy tym świadomi, że nie trzeba mieć, żeby być.

czarno białe zdjęcie projektanta wnętrz Szymona Hanczara w czapce z daszkiem
Szymon Hanczar

Zakup kawalerki zwykle kojarzy się z brakiem środków na coś większego przy jednoczesnej chęci posiadania własnego mieszkania. Faktycznie tak jest? Czy może ludzie kupują małe mieszkania z wyboru? Dlaczego to robią?
Mikromieszkanie w dobrej lokalizacji ma cenę porównywalną lub nieznacznie mniejszą od zdecydowanie większego mieszkania na obrzeżach miasta. Zatem niekoniecznie to brak środków decyduje o zakupie, lecz twarda kalkulacja zalet i wad, jakie wiążą się z jednym czy drugim. Chęć posiadania czegoś na własność – owszem jest ważna, ale coraz częściej dla rodziców lokatora niż niego samego. Dla tych drugich mobilność jest w cenie, a posiadanie nieruchomości na własność w ich mniemaniu z tym koliduje.

mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara andresola z łóżkiem na aneksem kuchennym i szafą
Szymon Hanczar zaprojektował mieszkanie o powierzchni 13 m2
widok pokoju przed wykończeniem mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara
…które przed remontem wyglądało tak

W zapowiedzi Twojego wystąpienia podczas Element Urban Talks zdradzasz, że sam zdecydowałeś się zamieszkać na 13 m2.  Co skłoniło Cię do takiej decyzji i co z tego wyniknęło? 
Decyzja była poprzedzona kilkumiesięcznym mieszkaniem kątem u rodziny i wynikała z jednoczesnej niechęci do wynajmu. Kiedy więc nie masz nic, celem staje się cokolwiek. Po przeanalizowaniu mojego ówczesnego trybu życia stwierdziłem, że potrzebuję raptem pokoju z łazienką, a jeśli będzie tam dodatkowo aneks kuchenny, to znaczy że zaszalałem. Ja z moich 13 m2 korzystałem jak z hotelu: wykwaterowanie rano, zakwaterowanie wieczorem – a to wszystko przy naprawdę niskich kosztach utrzymania.

mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara otwarta szafa pod andresolą z łóżkiem z pralką w środku mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara czarna drabina oparta o beżową szafę pod antresolą z łóżkiem

Czy mikromieszkania wpisują się według Ciebie w nurt eko? Mniejsza powierzchnia to mniej śmieci, rzeczy, ale i sprzątania?
Owszem. Mniej do umeblowania, mniej do chłodzenia lub grzania. Nie będę jednak czarował, 10 lat temu nawet nie myślałem o tym w kategoriach „eko”. Chciałem mieć gdzie spać, wziąć prysznic, zostawić rzeczy i mieć gdzie wrócić. Z czasem się przekonałem, że przy małej powierzchni niewiele trzeba, by odczuć nadmiar zbędnych przedmiotów. Zacząłem się ograniczać w zakupach, byłem przeciwny gromadzeniu rzeczy, a nie jest to łatwe dla kogoś ze środowiska twórczego, którego przedstawiciele mają wyjątkową tendencję do fetyszyzowania przedmiotu. Co do samego sprzątania była to nauczka na resztę życia. Na małej powierzchni nie można sobie pozwolić na bałagan, bo nie ma jak – zupełnie jak ze smartphonem o małej pojemności, na którym wciąż brak jest miejsca na nowe zdjęcia. 🙂

mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara rower powieszony nad drewnianą jasną komodą mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara widok z antresoli na drewniany rozkładany stolik z czarnym krzesłem

Mały lub mikrometraż kojarzy się z wyrzeczeniami. A może to kwestia dokonania mądrego wyboru i przemyślenia, ile rzeczy faktycznie potrzebujemy do życia i funkcjonowania?
To są wyrzeczenia: w końcu ktoś decyduje się zamieszkać w miejscu, gdzie sofa jest jednocześnie łóżkiem, stół do pracy miejscem do spożywania posiłków, w dodatku często tych przywiezionych przez dostawcę, bo w aneksie zabrakło miejsca na piekarnik itd. Jest to też wybór, indywidualnie podjęta decyzja na temat tego, czego właściwie wymagam od miejsca, do którego wpadam na noc. Tak było w moim przypadku, ale każdy z nas jest inny i każdy ma inne potrzeby, które na przestrzeni lat ulegają redefinicji. Osobiście głęboko wierzę w minimalizm, uważam, że przedmioty nie są nam potrzebne do szczęścia. Można szczęśliwiej żyć, posiadając mniej.

Czy w mikromieszkaniu pewne usługi uwspólniamy: np. robimy zewnętrzną pralnię, żeby zrezygnować z pralki zajmującej miejsce w domu? Czy to według Ciebie jakiś aspekt socjalizujący, zwłaszcza w sytuacji, gdy coraz rzadziej znamy naszych sąsiadów?
Tak, nowe założenia mieszkaniowe z mikromieszkaniami uwzględniają takie przestrzenie i wiele innych. To socjalizuje, pomaga nawiązać relacje, wręcz je wymusza i pewnie dla niektórych to też może być przeszkodą. Z praktycznego i ekologicznego punktu widzenia uważam, że nie warto mieć wszystkiego na własność: pralki, piekarnika, kącika do ćwiczeń. Gospodarka współdzielenia świetnie się rozwija: rowery, samochody, narzędzia. Powoli uczymy się z tego korzystać, uczestniczyć w tym z poszanowaniem naszej „wspólnej własności”. Jak jednak wspomniałem, nie wszystkim wymuszona socjalizacja we wspólnych przestrzeniach przypadnie do gustu, niektórzy z nas są niechętni do otwierania się na otoczenie i mają do tego prawo.

mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara łózko pod sufitem z czarną lampką mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara chowana deska do krojenia w formie szuflady w naeksie kuchennym

Z tego, co zrozumiałam, mówisz, że coraz częściej nasze życie toczy się online, dlatego offline nie potrzebujemy już wiele miejsca… Czy moja interpretacja będzie słuszna, jeśli powiem, że żyjemy online, a zatem w realu coraz częściej jesteśmy fizycznie sami ze sobą, stąd spotkania odbywamy online z kimś po drugiej stronie (np. znajomi zebrani w grupie na czacie), trzymając w ręku smartfon, a nie poprzez realne bycie? Czyli rozmawiamy online zamiast face to face i nie potrzebujemy już tak często przestrzeni w naszych domach, aby gościć dajmy na to 20 osób? Idąc dalej, czy zakup mikromieszkań łączy się według Ciebie z atomizacją życia, o której mówią choćby socjologowie?
Nasze społeczne życie opiera się na komunikacji. Kiedyś trzeba było się spotkać, potem zaczęliśmy do siebie pisać, a następnie dzwonić. Dzisiaj wszystko to możemy zrobić przy użyciu telefonu komórkowego. Nie mamy ze sobą kontaktu fizycznego miesiącami czy latami, ale mimo to utrzymujemy wzajemne relacje. Oczywiście czujemy, że to nie to samo i jeśli tylko możemy spotykamy się we wspólnym gronie, ale coraz częściej poza domem. Kiedyś wszystkie znaczące imprezy okolicznościowe organizowano w domach, obecnie przeniosły się one do lokali lub wynajętych sali. Mieszkanie traci zatem to znaczenie, jakie miało pół wieku temu. Co więcej, na przestrzeni ostatnich dwóch dekad unicestwiliśmy wiele sprzętów – jak magnetofon, odtwarzacz płyt CD czy nawet mp3 (ktoś jeszcze je pamięta?), komputer stacjonarny, czy telefon na kablu – które niewiele wcześniej były rewolucją. A dziś? Wszystko mieści się w lekkim smartphonie, tablecie czy podręcznym komputerze. Większość dokumentów, zdjęć i książek możemy mieć zdigitalizowanych w chmurze a dostęp do nich właśnie online. Co więc mamy robić z przestrzenią w naszym offline’owym życiu? Co do atomizacji społeczeństwa, to popularność mikromieszkań potwierdza zachodzące zmiany. Nie obciążałbym jednak tego nurtu w mieszkalnictwie. On odpowiada raczej na potrzebę odcięcia się od nadmiaru atakujących nas bodźców.

Czy jako architekt widzisz tendencję, że mniejszy metraż to lepsze jakościowo meble? 
Meble będą bardziej zaawansowane technologicznie, albowiem większe wymagania są im stawiane. Powstają już meble robotyczne, wyposażone w czujniki, silniki, dzięki którym możemy jeszcze efektywniej zarządzać małą przestrzenią.

łazienka przed wykończeniem mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara
Zmiany widać również w łazience: efekt przed…
mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara biała łazienka
…i po

Jakie główne wyzwania stoją przed architektem/projektantem, który ma zaprojektować mikrownętrze?
Aranżacja małej przestrzeni to wyzwanie dla projektanta, by sprostać wszystkim stawianym przez użytkownika oczekiwaniom, zrobić to na małej powierzchni i przede wszystkim funkcjonalnie. Stosowane rozwiązania muszą być utylitarne, a jeśli takimi będą, to jak powiedział kiedyś Dieter Rams, będą jednocześnie piękne. 😉

mikromieszkanie 13 mkw projektu Szymona Hanczara projekt

Jak według Ciebie rozwinie się w przyszłości rynek mikromieszkań?
Będzie się jeszcze rozwijał. Rynek nie jest jeszcze nasycony. Te realizacje będą swoistego rodzaju maszynami do mieszkania, zoptymalizowanymi do granic możliwości, oferującymi zdecydowanie więcej niż architektura mieszkaniowa, którą znamy. Pojawi się też wiele głosów krytycznych, a zresztą: już takie są. Wielu będzie kwestionowało zalety tego segmentu rynku. Uważam jednak, że jest spora grupa ludzi, którzy przynajmniej na krótki czas dostrzegą korzyści wynikające z funkcjonowania na małym metrażu. To nigdy nie będzie mieszkanie na zawsze, ale na chwilę, cokolwiek to znaczy.

Fot.: Hanczar Studio