fbpx

O relacjach człowieka z naturą i organicznych inspiracjach – rozmowa ze Studiem.O.

Projektanci z warszawskiego Studio.O. wykorzystują organiczne materiały, bo uważają, że kontakt z naturą w dzisiejszych czasach jest luksusem. Dążą do tworzenia harmonijnych wnętrz, a każda realizacja, jest dla nich okazją do nowego definiowania przestrzeni. W rozmowie z MAGAZIFEM mówią o swoich inspiracjach, podejściu do projektowania oraz udzielają rad „Młodym Wilkom”.

Jak doszło do powstania Studia.O.? Czy założenie tego rodzaju firmy było Waszym marzeniem od dawna?
Aga Kobus: Zawsze byłam indywidualistką, tak więc praca w pracowniach, w których nie było bezpośredniego kontaktu z klientami powodowała ograniczenie mojej kreatywności. Naturalne zatem było założenie własnego konceptu projektowego w 2006 roku.
Grzegorz Goworek: Studio.O. zostało zbudowane na bazie kontrastu między nieokiełznaną kreatywnością twórczą i empatycznemu wyczuciu potrzeb ze strony Agi oraz mojemu pragmatycznemu i funkcjonalnemu podejściu, pogoni za stosowaniem nowych technologii, umiejętności współpracy z ludźmi oraz zmysłowi do organizacji i logistyki.

biały podświetlny budynek w kształcie prostokąta
Dom zaprojektowany przez Studio.O.

Jakie obawy towarzyszyły Wam po założeniu firmy? Co wzbudzało Wasz niepokój podczas realizacji pierwszych zleceń? Jak pokonaliście obawy?
A.K.: Młodość to wspaniały czas, kiedy nie do końca zdajemy sobie sprawę z następstw swoich działań. A nawet, jeśli te konsekwencje będą okraszone problemami, to mamy energię, siłę i pasję, żeby je rozwiązać. Tak właśnie było z nami. Zawsze starałam się przemyśleć projekt wielokrotnie i nadać mu maksymalny poziom wykonawczości, wciąż mając z tyłu głowy myśl – czy to się uda?
G.G.: Ja jako nieustraszony manager skłaniałem nas do podejmowania się wszystkich wyzwań, a dzięki swojej niezłomności znajdowałem rozwiązania każdego problemu technicznego. Wielu naszych przyjaciół architektów mówiło – macie łatwiej, bo działacie we dwoje. I to jest prawda, dzięki kompilacji naszych cech i ciągłemu ścieraniu się w pomysłach projektowych, łatwiej pokonywaliśmy obawy i parliśmy do przodu.

Ważnym elementem wyróżniającym Wasze Studio jest to, że dążycie do wykorzystania naturalnych materiałów w swoich aranżacjach. To powrót do tradycyjnego (XIX-wiecznego) sposobu postrzegania przedmiotów i materiałów, który stoi w opozycji względem konsumpcjonistycznego dążenia do posiadania większej ilości zastępowalnych rzeczy niższej jakości. Jak twierdzi D. Sudjic w książce „Język rzeczy”, przedmioty z organicznych materiałów nie tylko są trwalsze i piękniejsze, a więc bardziej wartościowe, ale często stają się „źródłem pamięci”, odbiciem tradycji np. związanych z daną rodziną. Czy zgadzacie się z tym stwierdzeniem? Dlaczego zależy Wam na tym, by tworząc aranżacje, wykorzystywać naturalne materiały?
G.G.: Zgadzamy się z tym stwierdzeniem i jest ono tak dobrze ujęte, że nie mamy nic do dodania. Każdy wytwór człowieka, który ma wartość sentymentalną, jest „źródłem pamięci” danej grupy. Niekoniecznie musi być ładny, wykonany z materiału naturalnego lub cenny obiektywnie. Zawsze pytamy o takie przedmioty naszych klientów i staramy się dla nich znaleźć miejsce w nowo projektowanym wnętrzu.

Druga kwestia to to, z czego dana rzecz powstaje. Organiczne bądź szlachetne materiały wyjściowe podnoszą jej wartość i przedłużają życie - dzięki trwałości pięknie się starzeje, zyskując miano „nośnika pamięci” danej rodziny, właściciela.

A.K.: Pod wszech otaczającym naporem tworzyw sztucznych coraz częściej stosuje się sformułowanie back to craft. Nurt ten ukazuje zalety wykonania przedmiotu ręcznie lub w małych manufakturach. Oczywiście mówimy o rzemieślnikach wysokiej klasy, którzy dbają nie tylko o jakość, ale także wynoszą rzemiosło do rangi sztuki poprzez dbałość o szczegóły podczas procesu produkcyjnego.

Właśnie ze względu na powyższe stosujemy naturalne materiały wysokiej jakości, żeby tą historię pomóc tworzyć. Obcując z produktami wykonanymi z bawełny, lnu, drewna czy kamienia, człowiek lepiej się czuje, wypoczywa, odcina się od bodźców, jest bliżej natury. Na drewnie i kamieniu odczuwa się ciepło słońca, którego mamy mało w ciągu roku. Wpuszczamy promienie słoneczne do naszych wnętrz likwidując lub minimalizując bariery, takie jak ściany i zastępując je dużymi oknami. To właśnie światło jest dla nas najważniejszym, naturalnym elementem, budującym wnętrze.

duże łóżko z czarną narzutą
Wnętrze - sypialnie - realizacja Studio.O.

Czy zdarza się, że musicie iść na kompromis w kwestii jakości?
G.G.: Zazwyczaj klienci rozumieją, że naszych koncepcji nie da się zrealizować, czyniąc duże oszczędności. Zmiana materiałów na te o niższym standardzie automatycznie wpływa na całe wykończenie. My też nie lubimy przeskalowania budżetu, tak więc zwykle wskazujemy miejsca, gdzie stosowanie droższych rozwiązań nie wpływa na efekt.
Czy pamiętacie moment przełomowy, który w sposób znaczący zmienił Waszą sytuację? Chodzi o zdarzenie, od czasu którego staliście się bardziej rozpoznawalni w branży i w związku z tym np. zauważyliście większe zainteresowanie Waszą działalnością?

G.G.: Od czasu pierwszego projektu kompleksowego (bryła, wnętrze i krajobraz), kiedy klient oddał nam pełną dowolność projektową. To był rok 2010, kiedy bez wątpienia byliśmy pierwszymi podchodzącymi kompleksowo do wszystkich pól architektury, ale i doświadczenie po wielu różnych realizacjach, pozwoliło na ultrakompleksowe podejście. Zauważyliśmy, że czujemy się w tym najlepiej mając wpływ na nawet najmniejszy detal. Bardzo chętnie się uczyliśmy, co zostało nam do teraz.
Oglądając Waszą stronę można stwierdzić, że nurtami, kierunkami, który Was inspirują są minimalizm oraz eklektyzm. Czy zgodzicie się z tym stwierdzeniem? Jakie są inne tendencje, trendy i kierunki, które preferujecie?

G.G.: Tak, zgadzamy się. Oczywiście u zarania stoi modernizm, a minimalizm japoński jest pewnym ideałem, aczkolwiek trudnym do zaakceptowania przez Europejczyka.

Podchodzimy do projektu jak do ekosystemu

Jakie zlecenia sprawiają Wam największą przyjemność? Jakie przestrzenie lubicie projektować i aranżować?
G.G.: Projekty kompleksowe. Podchodzimy do projektu jak do ekosystemu. Dom, siedlisko, wnętrze to część większego organizmu. Tworząc koncepcje, budujemy taki organizm, w którym wszystkie elementy muszą koegzystować i stymulować się wzajemnie. Bryła, wnętrze, krajobraz oraz mniejsze detale, jak meble lub autorskie oświetlenie, tworzymy według ściśle określonej idei przewodniej, dostosowanej do danego miejsca, inwestora.

Lubimy projektować dla ludzi, którzy wolą być, a nie mieć

G.G.: Lubimy projektować dla ludzi, którzy wolą być, a nie mieć – chodzi o ilość przedmiotów. Coraz mniej chętnie realizujemy małe przestrzenie, które z biegiem czasu ograniczają komfort użytkownika. Wartość przestronnych przestrzeni jest nieprzemijająca. Przestrzeń jest luksusem. Dostęp do natury jest luksusem. Duża ilość światła jest luksusem.

duża biała wolnostojąca wanna na ciemnych panelach
Łazienka zaprojektowana przez Studio.O.

W przeciwieństwie do wielu innych projektantów, na swoim blogu prezentujecie także zdjęcia prywatne. Oglądając taki intrygujący kolaż elementów tworzących Waszą codzienność oraz fotografii polecanych produktów, jak i aranżacji, można wysnuć wniosek, że traktujecie projektowanie jako ważny element, tworzący styl życia, nie tylko jako pracę. Czy sądzicie, że jest to jeden z czynników, który wpłynął na sukces Waszej firmy?
A.K.: Projektowanie to nasze życie i zawsze tak było. Poświęcaliśmy się jemu dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Z biegiem czasu zauważyliśmy, że potrzebny jest zdrowy dystans i balans, które dają świeże spojrzenie na to, co się robi. Umożliwia to elastyczne dopasowanie się do zmieniających się potrzeb klientów.
G.G.: Zdjęcia, które wydają się być prywatne, były często robione podczas wyjazdów szkoleniowych lub służbowych, a poprzez nasze zaangażowanie zyskują nieformalny charakter. Na sukces naszym zdaniem wpływa bycie sobą. Trzeba jednak pamiętać o swojej małej przestrzeni życia prywatnego, gdzie poświęcamy się zupełnie innym czynnościom. To pozwala zachować zdrowy balans.

Jakie były inne czynniki, które spowodowały, że zyskaliście uznanie szerokiego grona odbiorców?
G.G.: Nikogo nie naśladujemy, jesteśmy dalecy od wiodących trendów. Projektujemy w zgodzie z sobą, a nasze wartości ewoluują z biegiem lat. Doświadczenie jest naszą najważniejszą wartością, bo zbieramy je bardzo pieczołowicie i zawsze jesteśmy głodni nowych cegiełek, które je budują.
Jakie cechy w Waszej opinii powinien posiadać dobry projektant?

A. K.: Naturalny talent, poczucie odpowiedzialności za swoją pracę. A z biegiem lat doświadczenie.

Jakie rady dalibyście „Młodym Wilkom” – osobom, które dopiero zaczynają w Waszej branży? Jakie działania powinien wykonać na początku ktoś, kto projektuje i aranżuje wnętrza?
G.G.: Pierwszy okres jest najważniejszy. To czas na popełnianie błędów, ich naprawę i bezkompromisowe działania.

Pokój dzienny - realizacja Studio.O.

Czy uważacie, że osobom rozpoczynającym karierę projektanta jest łatwo wejść na rynek? Z jakimi trudnościami będą musieli zmierzyć się nowicjusze?
G.G.: Na rynek łatwo jest wejść, trudniej utrzymać się w ciągłym rozwoju. Na studiach nikt nie uczy, jak wygląda proces realizacji oraz z jakimi osobowościami klientów, będzie się trzeba mierzyć. Na to nikt nas nie przygotuje. Bardzo trudna jest ocena swojej wartości, wycena własnej pracy, to przychodzi z czasem i doświadczeniem.

Jak efektywnie pozyskiwać pierwszych klientów i promować swoje usługi? Jak rady związane z tworzeniem relacji z klientami dalibyście początkującym projektantom?
G.G.: Przede wszystkim szczerość. To tworzy relacje na lata i powracających klientów. Na ich pozyskanie istnieje wiele sposobów, ale najważniejsze jest portfolio. Jeśli nie posiada się koneksji rodzinnych, pozostaje uczestnictwo w konkursach i ciągłe ofertowanie. Jeśli odpowiednio określimy swój target i dostosujemy ofertę cenową, na pewno znajdziemy odbiorców.

Czy na początku swojej drogi zawodowej warto wykazywać się asertywnością wobec klienta i dążyć do realizacji własnej wizji, czy może warto czasami iść na kompromis?
G.G.: To zależy od jakości koncepcji i balansu między innowacyjnością a wykonalnością. Spotkaliśmy na swojej drodze wielu bardzo kreatywnych stażystów, którzy niestety nie przykładali się do podstaw funkcjonalności i norm. Bez tego nie ma architektury. Jeśli tworzone przez nas rzeczy nie będą służyły użytkownikowi, to staną się tylko dodatkiem. A odbiorcy nie zawsze są gotowi na posiadanie dodatków, nie mając bazy.

drewniana podłoga w salonie
Wnętrze zaprojektowane przez Studio.O.

Jakie są najmniej przyjemne aspekty pracy projektanta, jeśli w ogóle takie widzicie?
G.G.: Dzięki swojej różnorodności dobrze się uzupełniamy i coś, czego nie lubi Aga, ja z powodzeniem realizuję. Podczas swojej drogi projektowej warto zastanowić się nad tym, w czym najlepiej się czujemy. I po prostu stopniowo, podczas pozyskiwanie coraz większej liczby zleceń, rezygnować z tych etapów, które wychodzą nam gorzej. Można na przykład znaleźć pomoc zewnętrznie.

A.K.: Dla mnie najgorszy jest siedzący tryb pracy. Chcąc przekazać swoją wizję, spędzasz godziny przed komputerem. Wspaniała byłaby technologia umożliwiająca projektowanie w ruchu.

Fot. i oprac. na podstawie:
Studio.O. (www.studioorganic.pl)