Kolor, sztuka, rzeźba: dom w Melbourne w stylu vintage

Dom dwóch pasjonatów designu, na co dzień prowadzących Smith Street Bazaar, czyli miejsce, w którym znajdziemy perełki designu: nie tylko z Australii, ale i całego świata. Niektóre z nich trafiły do wnętrza. Niezwykle barwnego i pełnego dzieł sztuki.

Dwójka miłośników designu

Dom ulokowany w Melbourne został urządzony w stylu vintage. Wnętrze należące do dwóch pasjonatów wzornictwa Eddy’ego Opmanisa i fotografki, Eryci Green, jest dokładnie tym, czego można się spodziewać, biorąc pod uwagę to, czym na co dzień się zajmują. To właściciele popularnego w Australii sklepu Smith Street Bazaar. Znajdziemy tam projekty australijskich twórców, takich jak: Grant Featherston, Dario Zoureff, czy Jakob Rudowski, ale też międzynarodowej światy designerów, jak Gio Ponti, Florence Knoll, Percival Lafer, Marc Newson, Gae Aulenti, Eero Saarinen, czy Karl Springer. Para spędza swoje życie na ciągłym poszukiwaniu skarbów designu oraz unikalnych dodatków i mebli, co znajduje odzwierciedlenie również i w każdym zakątku ich domu w Brunswick.

Dom z historią: ewoluujące lokum po babci

Dom znajduje się w posiadaniu rodziny od pokoleń. Pierwotnie był własnością babci Eddy’ego, a następnie jego rodziców, zanim Eddy powrócił tu 10 lat temu. Kilka remontów później, dom pozostaje wciąż ewoluującą przestrzenią, ale nie można odmówić mu konsekwencji w kreowaniu twórczej atmosfery. Para ma nadzieję, że w końcu zakończy kolejne renowacje,  jednak większośc ekip budowlanych, z którymi się konsultowała, niestety zaleca wyburzenie domu i rozpoczęcie jego budowy od nowa. – Oznacza to, że chyba nigdy nie poczujemy, że to koniec jego urządzania, ale jest to także w pewien sposób oczyszczające. Wbijam gwoździe, kiedy tylko mam ochotę zmienić miejsce, w którym wiszą obrazy, albo maluję ścianę na nowy kolor – mówi Eryca. – To wszystko jest naprawdę trochę eksperymentem, bo kiedy stajemy się na tyle dorośli, aby wiedzieć, że urządziliśmy swój dom właściwie i raz na zawsze?

Dom wypełniony sztuką…

W domu znalazły się fantastyczne dzieła sztuki i meble, z których wszystkie opowiadają historię. – Oboje podziwiamy minimalizm, ale żadne z nas nie jest do niego zdolne  – twierdzi w wywiadach Eryca. – Spędzam dużo czasu siedząc w uroczym krześle, patrząc na sztukę, którą zebraliśmy od bardzo bliskich i niesamowicie utalentowanych przyjaciół… Czy to z wysokiej klasy galerii, czy z pchlego targu, wszystko znalazło się tutaj – dodaje.

… i kolorem

Odważny kolor to jedna z cech charakterystycznych tego domu, widoczna w idealnie różowych ścianach salonu, aksamitnych zasłonach i musztardowej przestrzeni jadalnej. – Wiele osób boi się koloru (w tym Eddy). Ja, ani trochę! – mówi Eryca, która uważa, że to właśnie kolor stanowi świetny sposób na ponowne wymyślenie danej przestrzeni.

Prywatność w ogrodzie

Jednym z elementów, które para najbardziej docenia w tej nieruchomości, jest połączenie prywatności i otwartości domu, którą oferuje. –  Jest tu niezwykle spokojnie, miejsce to zapewnia nam prywatność, ale jednak Eddy zna sąsiadów od 50 lat, więc zawsze znajdujemy czas na przywitanie się z innymi – opowiada Eryca.

Ten dom jest ciągle zmieniającą się przestrzenią, która doskonale odzwierciedla jego kreatywnych właścicieli. – Opisałabym nasz styl jako dekoracyjny, ciągle ewoluujący, kreatywny, a zarazem  mam nadzieję przyjazny i ciepły  – podsumowuje Eryca.

Patrząc na zdjęcia nie trudno w to uwierzyć.

Fot. i oprac. na podst.: Designfiles