O krok od Bulwarów Wiślanych w Warszawie powstało wyjątkowe miejsce. To 150 metrów kwadratowych wnętrza i 50 metrów tarasu zaprojektowane dla pary, która chciała mieć w stolicy swoją artystyczną przystań. Apartament redefiniuje pojęcie luksusu. Paweł Łęczycki z pracowni modeko.studio stworzył tu dom, w którym dwoje właścicieli może swobodnie odetchnąć. Szczególną rolę odgrywają tu dzieła sztuki, które powstawały równocześnie z wnętrzami.

To już druga współpraca architekta wnętrz Pawła Łęczyckiego z tą parą klientów, jeszcze bardziej owocna od poprzedniej. Kluczem stała się relacja obu stron. – Pierwszy projekt dał nam przestrzeń, by się naprawdę dobrze poznać. A ten pozwolił w pełni wykorzystać zbudowaną już relację w procesie twórczym – mówi autor projektu, właściciel pracowni modeko.studio. – Ludzie często zwracają się do nas, abyśmy ośmielili ich sięgnąć po kolor, po fakturę, na rozwiązania, które mogą poprawić samopoczucie. Tak było też tym razem, ale przede wszystkim zależało nam, by znaleźć wspólny język estetyczny, harmonijny i autentyczny – zaznacza architekt. – Poszukiwaliśmy takiej kolorystyki i takiej kompozycji wnętrza, które naprawdę sprzyjają wyciszeniu i dobrym emocjom – dodaje. Efekty tych rozmów wyraźnie widać w przestrzeni 150-metrowego penthouse’u na warszawskim Powiślu.
Przestrzeń sztuki
W tym domu sztuka ma swoje miejsce – nie na ścianie, lecz w samym sercu przestrzeni. Jest emocją, rytmem i światłem. Co znamienne, widoczne na zdjęciach prace artystów nie zostały dobrane po fakcie – powstawały równolegle z wnętrzem, w dialogu z jego kolorem, emocją i światłem. – Każde z dzieł zostało zaprojektowane specjalnie do tej przestrzeni, tak by współgrało z jej rytmem, klimatem i kierunkiem światła wschodniego. To nie tylko wybór artystów, ale proces twórczy wpisany w architekturę w taki sposób, że granica między projektem wnętrza a dziełem sztuki staje się płynna – podkreśla Paweł Łęczycki.


Wchodzących do mieszkania wita w holu rzeźba Krzysztofa Renesa. Tkanina artystyczna Sienny Palomy w salonie, rozpięta na przesuwnym panelu, staje się sceną codzienności – to ona, nie ekran telewizora, przyciąga wzrok i skupia uwagę. W strefie gościnnej zawisła kolejna tkanina – ażurowa, kolista kompozycja autorstwa Beaty Warty. Jej organiczna struktura i subtelność wprowadzają miękkość i ruch, korespondują z materiałami wnętrza i ich naturalną fakturą.
W jadalni uwagę przyciąga obraz Joanny Talaski – nastrojowy, zanurzony w świetle, inspirowany naturą i japońską kontemplacją. Z kolei w gabinecie znalazła się praca Moniki Janus – niewielka, lecz pełna energii, jak zatrzymany gest. W strefie master pojawia się geometryczna kompozycja Magdy Żak – spokojna, wyważona, niosąca porządek i harmonię.


Wschód zakorzeniony w Warszawie
Inspiracją dla projektu stały się osiągnięcia kultur wschodnich, przede wszystkim Japonii i Korei, ale ze zrozumieniem kontekstu miejsca. – Naszym zamysłem było, aby europejską estetykę połączyć z filozofia prostoty, wyczuciem proporcji, sztuką współdziałania architektury ze światłem – tłumaczy Paweł Łęczycki. – Ten azyl miał powstać na warszawskim Powiślu, w budynku inspirowanym lokalnymi tradycjami przedwojennego modernizmu – dodaje.
W rezultacie apartament został zaprojektowany zgodnie z ideą wschodnich domów. Może funkcjonować jako jednolita, otwarta całość, ale też w razie potrzeby dzielić się na kameralne strefy. Prywatność jest tu stopniowana w zależności od bieżących potrzeb domowników i gości. Ten wybór wiąże się z przeznaczeniem mieszkania dla pary, której dzieci mieszkają już niezależnie. Oboje na co dzień mieszkają na Warmii, natomiast apartament w Warszawie traktują jako swój miejski azyl – blisko ich spraw biznesowych, blisko kultury, przede wszystkim blisko dzieci.

Luksus, który się czuje
Wnętrze powstałe z myślą o komforcie życia we dwoje łączy funkcjonalność z atmosferą, która sprzyja odpoczynkowi. Apartament można wręcz nazwać manifestem quiet luxury – luksusu bardzo dyskretnego, wyrażającego się w jakości i harmonii. Czuje się go wyraźnie choćby w dotyku drewna. – Zamiast popularnych fornirów zastosowaliśmy tu obłogi drewniane o wyraźniejszej strukturze. Ich dopełnieniem jest kontrastujący, perłowoszary czeczot, który przyciąga wzrok bogatą, naturalną teksturą – wskazuje Paweł Łęczycki. Wyjątkową klasę mają też mosiężne uchwyty meblowe z polskiej manufaktury PAP Deco. Są jak biżuteria dla wnętrza, cechują się dużym zróżnicowaniem spójnych jednak form.
Zrodzony z pasji do tkanin projekt Pawła Łęczyckiego stał się opowieścią o cieple, fakturze, kolorze i emocjach ukrytych w materiale. Do najważniejszych jego elementów należą ekskluzywne tkaniny znakomitych francuskich i włoskich marek, jak Misia Paris, Nobilis, Pierre Frey czy Dedar. Wszystkie tekstylia – od mięsistych, teatralnych zasłon po drobne dodatki – łączą zróżnicowane sploty (także przestrzenne), faktury i wzory z przytulnością. W ślad za nimi idą tapety materiałowe, które już od progu zastępują gładkie płaszczyzny tynkowanych ścian. Tkaniny i tapety są zarazem nośnikami bardzo malarskich barw – beżów, chłodnych bieli oraz akcentów fioletów, brudnych różów, żółcieni, limonki czy błękitów.



Widoczne i ukryte
Jednym z ważnych aktorów wnętrza jest światło. Za dnia słońce wpadające przez okna penthouse’u podkreśla strukturę zastosowanych tu szlachetnych materiałów. Z kolei po zmroku starannie dobrane lampy podkreślają przytulność i budują nastrój wieczornego ukojenia. Sceny świetlne dopasowane do pory doby i stylu życia użytkowników obsługuje system KNX, który steruje także zasłonami, biokominkiem, klimatyzacją i ogrzewaniem. Domownicy zarządzają nimi poprzez przyciski JUNG ze specjalnie wykonanymi grawerami lub przez aplikację. Dodatkowo apartament wyposażono w system audio multiroom Sonos, który pozwala słuchać muzyki w każdym pomieszczeniu osobno lub w całym mieszkaniu jednocześnie.
Krok za krokiem
Odprężające doświadczenie artystycznej przestrzeni penthouse’u na Powiślu zaczyna się już w holu. W atmosferę wnętrz wprowadzają drzwi wejściowe pokryte tapetą tkaninową w odcieniu głębokiego fioletu. Towarzyszy im zabudowa ze srebrzystego czeczotu oraz postarzanego lustra fazowanego, która m.in. skrywa domofon. Stąd można przejść do salonu i dalej do strefy master albo (przez szklane drzwi) do gabinetu i strefy gościnnej.


Główna zabudowa salonu emanuje ciepłem drewna, a zarazem w łagodny sposób ujmuje szereg funkcji. Łatwo dostrzec biokominek, a za wspomnianym już panelem z wyeksponowaną tkaniną mieszczą się ekran TV oraz system audio. Monumentalnych rozmiarów rama z czeczotowym passe-partout przesuwa się lekko za sprawą autorskiego systemu, który Paweł Łęczycki stworzył we współpracy ze stolarnią Cedros. Jednak w zabudowie znalazły się też pojemne szafy na buty oraz odzież wierzchnią. Wyzwaniem projektowym było ukrycie w meblu również instalacji, rozdzielni KNX, skrzynek elektrycznych i multimedialnych oraz klimatyzacji kanałowej.


Naturalnym przedłużeniem salonu jest rozpościerający się nad Powiślem 50-metrowy taras. Paweł Łęczycki wyodrębnił na nim kilka stref. Od strony kuchni znalazła się część kawiarniana, dalej – pod pergolą – stanął stół jadalniany. A z sąsiadującego z salonem gabinetu wchodzi się wprost do plenerowej strefy lounge’owej, gdzie w otoczeniu bujnej roślinności czekają meble służące błogiemu relaksowi. Ta aranżacja, bogata w treść i tak staranna jak aranżacja wnętrz, to wymarzona sceneria do relaksu na wolnym powietrzu – artystyczna przystań nad miastem.



Smak życia
Kuchnia – przedłużenie salonu – otrzymała ergonomiczny układ roboczy. Jej sercem jest wyspa, której bryła przecina się z filarem pokrytym mozaiką z płytek marmurowych o różnej długości, w połysku i macie. Masywny, pogrubiony blat wykonany z młotkowanego granitu Nero Zimbabwe przecięła linia mosiężnej listwy. Architekt zaplanował tu zlewozmywak oraz płytę indukcyjną z wbudowanym okapem. Wysokie zabudowy w kuchni pokryte obłogiem (nawiązujące do wysokiej zabudowy w strefie salonu) mieszczą piekarnik, lodówkę i zamrażarkę oraz liczne systemy dostosowane do przechowywania sprzętów i przyborów kuchennych. Niska partia zabudowy przyściennej w kontrze do wyspy została wykończona jasnobeżowym spiekiem kwarcowym. Kontrastujące monolity wprowadzają tu estetyczne napięcie.


Wspomniany filar to zarazem parawan oddzielający kuchnię od jadalni. Przy masywnym stole zainspirowanym kształtem arkad (Miloni) stoją krzesła Gubi „Gent” – dla kontrastu lekkie i wzbogacone o misterny detal w odcieniu mosiądzu. Para domowników i jej goście zasiadają pod lampą Vibia „Flamingo”, która może budzić skojarzenia z azjatyckimi kapeluszami. Wokół zwracają uwagę niezliczone dowody wielkiego zaangażowania projektanta i wykonawców, takie jak czerwone wnętrza szuflad czy geometryczna intarsja we frontach kredensu. Wyrazistym akcentem aranżacji jest wspomniany obraz Joanny Talaski, zawieszony na tle sutej zasłony.
Za parawanem
W luksusowym apartamencie dla pary jest rzeczą najzupełniej odpowiednią, że strefa master ma ruchome ściany. Dwie pary przesuwnych drzwi zamieniają przechodnią garderobę w przestrzeń buforową.
W sypialni faktur jest jednak więcej. Wszystko, co widzimy wokół, służy najwyższemu komfortowi – światowej klasy materac, kołdra konopna, poszewki z pranego lnu, a także cała tekstylna szata łóżka, uszyta na zamówienie w kolorach przewijających się przez wnętrze – od fioletów po limonkowe zielenie.

Dzięki dwóm parom przesuwnych drzwi sąsiadująca z sypialnią łazienka może być półotwarta – przysłonięta jedynie parawanem z fakturowego szkła, zza którego prześwitują łagodne odcienie indyjskiego różu i pobłyskuje armatura AXOR One w wykończeniu złota optycznego polerowanego.



Serię, którą zaprojektowali Edward Barber i Jay Osgerby, cechuje spójny język designu, zdefiniowany smukłe sylwetki, gładkie powierzchnie, miękkie krawędzie i wyważone proporcje. Sami designerzy podkreślają, że wychodzili od precyzji sterowania wodą, ale ta precyzja wpłynęła również na korpus baterii. Szlachetna prostota z rzemieślniczym detalem (wylewka zwęża się ku górze) mówi o idei compact luxury, czyli niezobowiązującym luksusie codzienności odczuwalnym nawet w drobnym detalu. Ta armatura była więc doskonałym wyborem do dopracowanego w każdym detalu apartamentu na Powiślu.
Przystanek w podróży


Taka formuła strefy master była możliwa do zastosowania, jako że w apartamencie znalazła się w pełni funkcjonalna przestrzeń dla gości, złożona z lekkiej wizualnie sypialni oraz przynależnej łazienki. W strefie gościnnej Paweł Łęczycki też bawił się skojarzeniami z Azją, ale w inny sposób – od żyrandola przypominającego japońskie mobile po tapety w duchu chinoiserie w łazience. Tu nasycenie barw i deseni tchnie zarazem nastrojem butikowych hoteli.
Przyjemność pracy
Strefa gościnna sąsiaduje z gabinetem, dostępnym – o czym już była mowa – ze strefy wejściowej apartamentu. Taki układ funkcjonalny separuje sprawy biznesowe od sfery relaksu, choć jednocześnie gabinet pozostaje szeroko otwarty na otoczenie za sprawą szerokich przeszkleń oraz wyjścia na taras. W tę lekkość wpisuje się delikatna forma półek o wyraźnie sfazowanych krawędziach, podwieszona forma szafki na dokumenty i ażurowa konstrukcja biurka „JFK” marki NOR11. Jest to reinterpretacja klasycznych duńskich mebli z lat 60. XX wieku, o czym przypomina zastosowany tu szlachetny fornir palisandrowy. Twórczej pracy sprzyja w gabinecie bardzo kameralna kompozycja malarska Moniki Janus.

Po drugiej stronie lustra
W centralnej części apartamentu znalazło się jeszcze jedno ważne pomieszczenie – łazienka z sauną. Architekt kolejny raz sięgnął tu po wielkoformatowe przesuwne drzwi. Tym razem dwie wielkie tafle luster w odcieniu miedzi oddzielają strefę przednią, z umywalką wolnostojącą i WC, od położonej w głębi strefy sauny i prysznica. Ktoś, kto gości w mieszkaniu przez krótką chwilę, może nawet nie wiedzieć, że za lustrzaną ścianą kryje się jeszcze coś. Właśnie tu w wolnych chwilach domownicy korzystają z kameralnej sauny, idealnej dla dwóch osób. Efekty terapeutyczne zapewnia im na równi wysoka temperatura, regulowany poziom pary, relaksujące aromaty, a także zmienne barwy światła.


* * *
Ze wszystkich części penthouse’u na Powiślu emanuje cichy luksus wyrażony w strukturze materiałów, światła i detali. Bo „Artystyczne Powiśle” to wnętrze, które łączy architekturę, sztukę, rzemiosło i technologię. Ta przestrzeń nie potrzebuje niczego więcej – już jest nasycona treścią.

Paweł Łęczycki jest architektem wnętrz, dla którego projektowanie nie kończy się na estetyce, lecz zaczyna się od człowieka. Każdy projekt jest dla niego procesem uważnego słuchania i tłumaczenia potrzeb na formę, światło i materiał. Do światła przywiązuje szczególną wagę, traktuje je jako narzędzie budowania nastroju i emocjonalnej scenografii. Zagłębia się też w codzienne rytuały, które nadają przestrzeni ludzki wymiar.
W swojej pracy łączy architekturę, sztukę i emocje, traktując przestrzeń jako doświadczenie, a nie dekorację. Wierzy, że wnętrze może regulować napięcie, dawać spokój i realnie wpływać na jakość codziennego życia. Dlatego projektowanie postrzega jako dialog pomiędzy funkcją a wrażliwością, precyzją a intuicją.
Pracuje w standardzie premium, opierając się na rzemiośle, naturalnych materiałach i ponadczasowych rozwiązaniach. Bliska jest mu idea „quiet luxury” – luksusu, który nie krzyczy, lecz trwa. Każde wnętrze traktuje jak opowieść, w której ważna jest autentyczność, a nie chwilowa moda. Tworzy przestrzenie z duszą – spokojne, świadome i głęboko osobiste. Wierzy, że dobry projekt zostaje z człowiekiem na długo, wspierając go w życiu, a nie dominując nad nim.
Potwierdzeniem klasy projektanta jest członkostwo w prestiżowym Stowarzyszeniu Architektów Wnętrz oraz liczne nagrody w międzynarodowych konkursach, m.in. European Property Awards.
Galeria zdjęć






























Fot. Oni Studio
oprac. na podst.: mat. prasowe modeko.studio
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
Gdynia Design Days 2026
ARCHITECT@WORK Warsaw 2026
Berlin Design Week 2026
Art Basel 2026
Hotel and Resort Design South 2026




