Tegoroczna edycja Milan Design Week 2025 znów przyciągnęła tłumy – zarówno profesjonalistów, po design freaków i fanów pięknych narracji. Instagram wybuchł ilością dodawanych materiałów i proponowanych do odwiedzenia miejsc (samo Fuorisalone ewidencjonowało ich niemal tysiąc!). I choć wydarzenie coraz mocniej balansuje między światem wielkiej komercji a niezależnym designem, jedno jest pewne: to wciąż miejsce, gdzie projektowanie staje się pretekstem do opowiadania historii. To, jakiej są jakości i co za nimi stoi pozostaje odrębnym pytaniem.
Co na hali?
Salone del Mobile – czyli główne targi iSaloni – jak za starych dobrych lat imponowały rozmachem. Co z ekologią i zrównoważeniem zapytacie, wówczas ja odpowiem, że na pierwszy rzut oka raczej nie było ich widać. Owszem, często wystawców lokuje się w tych samych miejscach, by mogli skorzystać z posiadanej zabudowym. Ale! Nie taki bowiem jest cel tworzenia na Rho Fiera miasta utkanego z wysoko zabudowanych stoisk, a były nawet i dwupiętrowe. Zastanawialiśmy się, czy targi z ekonomicznego punktu widzenia się dziś opłacają, czy nie jest to trochę „postaw się a zastaw się” zwłaszcza, że z jednej strony absolutnie nie dają pełnego oglądu produktów, bo i tak nie sposób tego wszystkiego zobaczyć, a z drugiej taka ilość może budzić niepokój i właśnie trochę FOMO. Bo jak wybrać jedną lampę spośród tysięcy, jedno krzesło czy jeden stół… Od nadmiaru niestety może zaboleć głowa. Plus: to, co daje do myślenia już od dawna, to konieczność legitymowania się przy wejściu na poszczególnej stoiska, co stanowi pewien dyskomfort, jeśli odwiedzamy ich więcej niż 10.
Widać też dysonanse. Z jednej strony, jak w hali 11, zbudowano ogromne, gigantyczne wręcz stoiska marek premium, które wyglądały jak centra wyposażenia wnętrz z witrynami i zamkniętymi stoiskami, a stały się symbolem przepychu i siły inwestycyjnej producentów mebli i wyposażenia wnętrz, żeby nie ująć tego inaczej. Z drugiej – to te perły, dla których jeździ się na targi. Jak chociażby premierowa marka Loope, proponująca kolekcję do cna przemyślaną, bazującą na rozwiązaniach zrównoważonych nie tylko z nazwy.
Ta edycja w myśl założonego cyklu, przyniosła fokus na światło – to właśnie na iSaloni można było zaobserwować rozwiązania oświetleniowe, których różnorodność form i użytych technologii udowadnia, że światło jest dziś jednym z najważniejszych narzędzi kształtowania atmosfery wnętrz i zewnętrz.
Co na mieście?
Zejdźmy jednak z hal. Na przeciwnym biegunie znalazły się bardziej kameralne i konceptualne wydarzenia. 5VIE Design Week przyciągał wystawami silnie zakorzenionymi w rzemiośle i lokalnych tradycjach. To dowód na to, że prezentacja designu może intrygować, zachwycając nawet bardziej niż na wymuskanej ekspozycji. Kontekst prezentacji pozostaje wówczas nie mniej ważny. Isola Design Disctrict także nie zawiódł. To projekty jak choćby ten od Husarska Design – do cna przemyślane i alternatywne, rozwiązujące problemy, z którymi mierzymy się w projekrowaniu. To i szansa na odkrycie niszy nisz, ale i rozwiązań na miarę naszych czasów, których rzecz jasna nie musimy brać ad hoc, ale uważnie obserwować i pomału je sobie wdrukowywać. Bo choć dziś mogą wydawać się dziwne, będą normą w przyszłości. A będą, bo muszą być. Bo pokazują, że można inaczej.

Wart wspomnienia jest i polski projekt „Romantic Brutalism”, będący przemyślaną opowieścią o relacji między surowością a delikatnością, nowoczesnością a tradycją, strukturą a detalem. Genialne prace oświetleniowe, meblarskie, kolekcja szkła, czy rzeźby stanowiły opowieść o tym, co daje się wyczytać pomiędzy wersami opowieści odkrywanych w kolejnych pomieszczeniach willi. Wielowymaorowo i faktycznie, polski design odkryty na nowo.
Wśród instalacji, które budowały doświadczenie na styku designu i immersji, warto wyróżnić też HYPER PORTAL autorstwa Micheli Picchi, prezentowanej w ramach Brera Design Week – intensywnie kolorowa, multizmysłowa przestrzeń balansująca na granicy sztuki cyfrowej i psychodelicznej ekspresji pochłonęła jeden z dziedzińców.
Alcova – uwielbiane przez fanów bardziej niezależnych głosów w designie – w tym roku było dla mnie nieco mniej spektakularne niż w poprzedniej edycji, ale zdecydowanie bardziej uporządkowane. Nowy system wejść na konkretną godzinę do Villi Bensari sprawił, że doświadczenie zwiedzania stało się spokojniejsze, bardziej przemyślane – co zresztą dobrze korespondowało z zawartością ekspozycji: obiektami, które bardziej opowiadały, niż epatowały.
Mediolańskim problemem pozostają kolejki, zapisy, gdzie design staje się ekskluzywny, ale jego podwaliną bynajmniej nie jest jakość, ale przede wszystkim posiadany wolny czas i cierpliwość. Bo stać w kolejkach około godziny, by wejść w nieznane – tu przy liczbie atrakcji ryzyko wzrasta. Problem ten rozwiązała w tym roku Alcova, która wprowadziła zapisy i płatne bilety, co zdecydowanie ostudziło zapędy tłumów.
Refleksje
Tym, co pozostaje stałe w przypadku Milan Design Week, jest jego dwuznaczna natura. Z jednej strony to platforma pokazów siły producenckiej i budżetów, z drugiej – przestrzeń dla projektów niszowych, rzemieślniczych, często prezentowanych w prywatnych apartamentach, nieoczywistych lokalizacjach, czasem niemal na granicy performance’u.
Całość obudowana jest w szereg estetycznych opowieści – dopracowanych wizualnie narracji, które angażują zmysły i zachęcają do refleksji. I choć można by uznać, że ta pogoń za pięknem chwilami przysłania esencję, to jednak warto pamiętać, że estetyka w designie ma sens tylko wtedy, jeśli jest początkiem – nie końcem. Jeśli prowadzi do pytań, poszukiwań, redefinicji formy i funkcji, czyli szeroko zakrojonej refleksji, a nie tylko do kolejnego zdjęcia w social mediach.
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
Sposoby widzenia. Kolekcja Muzeum Sztuki w Łodzi
Future Architecture Forum 2026. Connected by Gira
EdilExpoRoma 2026



