Aktualny motyw: Świąteczne inspiracje

Oskar Zięta o Warsaw Home: Trzeba tu być!

Warsaw Home 2018 to znakomita okazja do rozmów. MAGAZIF przeprowadził wywiad z Oskarem Ziętą, projektantem i jednym z głównych prelegentów, występujących w ramach Design Forum.

W przestrzeni meblarskiej Polska jest, jak wiadomo, potęgą. Polscy producenci wystawiają się tu w sposób międzynarodowy – podsumowuje targi Oskar Zięta, projektant i CEO Zieta Prozessdesign.

Jakość standów, produktów, jak i prezentacji zostały ocenione przez projektanta wysoko.

Co marka Oskara Zięty zaprezentowała zwiedzającym w tym roku? – Prezentujemy w tym roku, jak zwykle w białej przestrzeni, nasze produkty w różnych kolorach, nasze generatywne projekty, w tym nasze stoły G-table, które można dopasować. Są one nie tyle produktem, co programem – mówi Oskar Zięta – Bez klienta ostatecznego stoły są po prostu programem – w momencie, gdy pojawia się klient ostateczny, razem z nim konfigurujemy i tworzymy, formujemy i rzeźbimy ten obiekt, który w stu procentach dopasowuje się do klienta. Pokazujemy nowe wydania kolorystyczne, które są efektem nie malowania, ale termicznej koloryzacji – powiedział o prezentowanej w trakcie Warsaw Home kolekcji, którą możecie zobaczyć .

A co Oskar Zięta myśli o produktach inspirowanych? Zachęcamy do obejrzenia całego wywiadu.

Ponieważ nie jest to Pana pierwsza wizyta na Warsaw Home, jak się Pan zapatruje na tę edycję i jaka ona wypada w porównaniu z poprzednimi?
Wydaje mi się, że Targi Warsaw Home 2018 wypadły bardzo dobrze. Zachwycają nas standy wystawców – to, jak się firmy prezentują, w jakim stylu, jakie produkty pokazują. Wystarczy powiedzieć, że trzeba tu być, żeby móc kontaktować się z architektami, architektami wnętrz, ale też ze światem. To są chyba jedyne polskie targi, na które będą przyjeżdżać zagraniczni partnerzy, aby oglądać nasze produkty w polskim otoczeniu. To jest trochę inna perspektywa niż ta, jak wystawiamy się w Mediolanie, Kolonii, Sztokholmie. Tutaj to my zapraszamy gości i w sposób wspaniały się prezentujemy, co zresztą widać na targach.

À propos targów zagranicznych, wrócił Pan niedawno z London Design Festival. Jak by Pan porównał tamte targi do naszych?
Można to porównywać na wielu poziomach. Londyn jest oczywiście fascynującym miastem, zresztą tak jak Warszawa. Ja to mogę ocenić z perspektywy bardziej praktycznej. Do Warszawy jesteśmy w stanie dużo szybciej przylecieć, przyjechać na targi, zobaczyć wszystko i wylecieć. W dzisiejszych czasach są to bardzo ważne.

W przestrzeni meblarskiej Polska jest jak wiadomo potęgą. Polscy producenci wystawiają się tutaj w sposób międzynarodowy. Jakość tych standów, produktów, prezentacji jest bardzo wysoka, podobnie jak poziom osób, które prezentują te produkty, projektantów i szefów firm. I to jest moim zdaniem kluczowe, żeby jak największa grupa inwestorów, naszych partnerów przyjechała właśnie na te targi i zobaczyła, jak możemy się wystawiać, prezentować: siebie, nasze firmy i produkty w momencie, gdy zostaje nam przekazana przestrzeń. Tę przestrzeń w Mediolanie, w Kolonii nie wszyscy mają. Nie wszyscy mają taką możliwość, żeby się przedstawić, bo jest to zdefiniowane przez rynek włoski, kontrolowane, czyli albo wcale nie dostajemy tych przestrzeni, albo są one bardzo małe, co powoduje, że nie mamy takich możliwości prezentacji, jaką mamy właśnie na targach w Warszawie. Tutaj to my jesteśmy gospodarzami i to zresztą widać, to cieszy, i to też ma olbrzymi potencjał. Dlatego bardzo mocno wspieram, i powinniśmy wszyscy wspierać, targi Warsaw Home, bo to są jedyne targi w Polsce, które mają szansę zaistnienia jako punkt w kalendarzu imprez meblarskich na świecie, a na pewno w Europie.

A co ZIETA Prozessdesign prezentuje na tegorocznych targach?
Prezentujemy w tym roku, jak zwykle w białej przestrzeni, nasze produkty w różnych kolorach, nasze generatywne projekty, czyli stoły G–Table, które można dopasować, które są produktami, a właściwie nie są produktami, są programem na początku. Bez klienta ostatecznego są tylko i wyłącznie programem. Dopiero w momencie, gdy pojawia się klient ostateczny, razem z nim konfigurujemy, tworzymy, formujemy, rzeźbimy ten obiekt i on jest w 100% dopasowany do potrzeb klienta.

Pokazujemy nowe wydania kolorystyczne, które są efektem nie malowania, ale termicznej koloryzacji, czyli to materiał daje nam kolor, tak samo jak materiał daje nam formę, bez używania niezbędnych do tego narzędzi. My formujemy przy użyciu ciśnienia wewnętrznego, a przy użyciu temperatury koloryzujemy nasze produkty. Są to przepiękne kolory, na które sami byśmy nie wpadli. I tutaj znowu materiał pomaga nam w formowaniu i koloryzacji produktów. Koloryzujemy też drogą lakierniczą, Są to nowe eksperymenty, które wykonujemy na powierzchniach lustrzanych, wypolerowanych do jakości lustra i tak jak tutaj widać, bawimy się w gradienty. To najwyższa jakość wykonania, którą można spotkać na targach sztuki w Bazylei albo Miami, a my to prezentujemy tutaj na targach Warsaw Home. I jak widać, jesteśmy z tego dumni.

Pokazujemy również część badawczo-rozwojowo-eksperymentalno-artystyczną, bo tak skomplikowaną firmą jesteśmy, że nie tylko robimy meble, nie tylko robimy obiekty architektoniczne, ale też wchodzimy w część sztuki lub obiektów artystycznych w przestrzeni miejskiej. Oczywiście nie dało się tu wstawić Nawy, rzeźby Wir, czy innych rzeźb, które już wykonaliśmy, ale pokazujemy je w formie małych modeli, prototypów, które stoją na industrialnym regale. To pokazuje, że mamy tę część białą artystyczno-galeryjną i część industrialną – procesową, technologiczną. I z tego też nasz kraj słynie, że jesteśmy bardzo dobrymi precyzyjnymi wykonawcami, a teraz musimy jeszcze udowodnić, że mamy również pomysł projektowy, mamy innowacje, mamy najwyższe technologie, i nie tylko musimy ich używać do tego, aby produkować dla cudzych marek, ale możemy też tworzyć, promować własne brandy, które sprzedają własne produkty. To już inne kraje zrobiły, teraz przyszedł czas na nas.

Pana produkty wszyscy świetnie kojarzą. Bardzo się wyróżniają się na rynku. Jak to ma się według Pana do mocy oryginału i do podróbek (to też hasło przewodnie tej edycji)? Czy są one wciąż popularne, czy ludzie raczej zaczynają doceniać oryginały?
Wydaje mi się, że ludzie zaczynają doceniać oryginały. To po pierwsze. A po drugie, w obiegu projektowym nikt nie zaryzykuje, nikt nie będzie tak głupi, żeby używać podróbek. W rezultacie nie zaoszczędzi aż tak wiele. Jest to niedopuszczalne, a poza tym jakość podróbek jest znacznie niższa. Już Bolesław Prus powiedział, że jeżeli u kogoś rozżarzymy coś, to ten płomień, ten żar będzie tlił się, aż zmieni się w ogień. Jeżeli ktoś kiedyś zrobił coś oryginalnego, nigdy nie będzie podrabiał. I to jest zdanie które powinniśmy wtłaczać w głowy naszych nowych młodych pokoleń, naszych studentów, ale również firm, które do tej pory być może inspirowały się, podrabiały, aby tego nie robiły, by zapraszały projektantów. Tak wielu czeka na pracę, po to, by tworzyć nowe, dopasowane, czasami masowe, czasami unikatowe produkty.