Aktualny motyw: Świąteczne inspiracje

Jak dobrać zapachy do wnętrz?

Można powiedzieć, że ma nosa do zapachów. Twórca KEI_VAN OFFLINE, senselier i ekspert od relaksu. Z Dawidem Zaleskym rozmawiamy o doborze i funkcjach zapachów do wnętrz oraz o tym, czy Polacy potrafią odpoczywać.

Katarzyna Księżopolska (MAGAZIF): Rozmawiamy dziś o zapachach. To m.in. o nich opowiesz w trakcie warsztatu, który poprowadzisz w trakcie Element Talks. Jak zatem dobrać zapach do konkretnej przestrzeni? Inny będzie przecież ten, którego użyjemy w domowej przestrzeni, a inny spotkamy dajmy na to w centrum handlowym. Co możesz na ten temat zdradzić?

Dawid Zalesky: Na początku chciałbym powiedzieć, że pracuję głównie na olejkach eterycznych, to są oleje na bazie roślin, które uzyskujemy w wyniku destylacji. Jeśli chodzi o przestrzenie komercyjne, to są w obiegu producenci czy firmy, które zajmują się przestrzenią zapachową, wykorzystującą zapachy syntetyczne, które mamy dziś również w perfumach, i jest to cała gama produktów. Nie jest to – jak mogłoby się wydawać – straszne i zagrażające naszemu zdrowiu, ale jednak wierzę w to, że naturalne zapachy działają na nas lepiej i są dla nas bardziej autentyczne. M.in. dlatego na ogół nie pracuję w przestrzeniach komercyjnych, choć w tym roku zdarzyło się, że projektowałem zapach dla wystawy muzealnej. 

Wolę pracować w małej przestrzeni i moje propozycje warsztatowe będą jej dotyczyły – uczestnicy dowiedzą się m.in., jak zbudować atmosferę w biurze lub w małej przestrzeni coworkingowej: właśnie nad takimi jestem w stanie zapanować. W przypadku dużych przestrzeni do głosu dochodzi automatyka i zapachy są po prostu rozpylane, zaś w małych przestrzeniach zachęcam do spojrzenia na zapach jak na rytuał, tak jak w przypadku roślin, które musimy podlewać i obserwować. Proponuję rozpylanie, które musi być wykonywane codziennie lub raz na kilka dni, zależnie od dyfuzora, który dana instytucja chciałaby zakupić. Wydaje mi się, że nie wystarczy raz rozpylić zapachu, żeby mieć odpowiednią atmosferę i żeby zawsze u nas pachniało – to też obserwacja tego, gdzie i jak zapach się rozpyla, oraz upewnienie się, że nie powoduje niechcianych skojarzeń – bo ja wierzę, że zapachy, jak choćby perfumy, są też pewnym rodzajem wspomnień i połączeń pamięciowych z naszym mózgiem i wyzwalają w nas różne emocje. 

Dawid Zalesky, senselier

Prowadziłem kiedyś własną perfumerię i nie skupiałem się wtedy na składzie perfum, ale na wrażeniach, odczuciach, percepcji. Nie trafiała do mnie typowo marketingowa wiedza o zapachach na bazie nut serca, głowy, duszy i innych – ja twierdziłem, że do mnie to nie trafia. Podobnie klienci – okazało się, że możemy się też dogadać na poziomie uczuć i odczuć. 

Jeśli ktoś chce ode mnie zamówić zapach do wnętrza, zaczynamy od mood boardów, niczym w projektowaniu graficznym. Chodzi o to, by pokazać pewien rodzaj atmosfery i zwizualizowania tego, co byśmy chcieli odczuwać. Bo wydaje mi się, że dziś lepiej mówią obrazy w danym kontekście niż słowa.

Tak, to na pewno.

I razem z pracownikami laboratorium, z którym współpracuję, dążę do tego, aby tę atmosferę oddać. Oczywiście nie zawsze tak się da, bo zabawa w zapachy zawsze będzie pewnym domysłem: czasem wystarczy coś powąchać i po prostu stwierdzić, że to jest to. Dużo tu zmysłowej percepcji. 

Zapachy do domu

W świecie zapachów

Czy to jest też tak, że zapachy czemuś służą? Są przecież takie, które mają sprawić, że chętniej kupujemy. A jakie zapachy pozwolą nam się naprawdę zrelaksować czy efektywniej pracować? Mówiąc „efektywniej”, mam na myśli choćby radzenie sobie ze stresem czy wyluzowanie się.

W centrach handlowych i przestrzeniach komercyjnych rola zapachu sprowadza się do tego, by poczuć się komfortowo i miło i dopiero wtedy dokonać zakupu. Jednocześnie zapach ma na celu pozbycie się zniechęcających zapachów fabrycznych np. wykonanego z gumy obuwia.

tak jak dbamy o wygodny fotel, dobry monitor czy oświetlenie, równie istotny jest zapach, wpływający na synergię i intensywność pracy

Natomiast zapach, który sprawia, że dobrze się czujemy w danym miejscu, jest jak zrobienie sobie przerwy na dobrą herbatę czy kawę. Swoją drogą kawa czy herbata też mają swoje aromaty wpływające na nasze samopoczucie. Na zapachu chcemy zbudować atmosferę, ale nie będziemy tego robić na bazie zapachów takich jak kawa, czy herbata, bo ludzie w przypadku bardzo intensywnego, czy po prostu mocno skojarzeniowego zapachu po jednym, lub dwóch dniach są nim po prostu zmęczeni. Z tego powodu w mojej pracy bazuję na roślinach, które nie do końca są tak oczywiste i łatwo wyczuwalne, a także na takich, które łatwo połączyć z prostymi skojarzeniami, pozwalającymi nam zidentyfikować zapach. Na warsztatach pokażę to na przykładzie słynnego olejku sosnowego, występującego w wielu kosmetykach, detergentach, odświeżaczach, które mają przywoływać zapach leśny, morski i inne skojarzenia – to na nim oparłem moje wystąpienie. Jest to olejek, który możemy wprowadzać do innych zestawień, w których odbiorca może nie rozpoznać go od razu, ponieważ w połączeniu z innymi roślinami daje efekt bardzo mylny – np. cytrusowy, a z cieplejszymi zapachami – mirrą, czy olejkami kadzidlanymi daje inne, równie zróżnicowane efekty. I tak jak dbamy o wygodny fotel, dobry monitor czy oświetlenie, równie istotny jest zapach, wpływający na synergię i intensywność pracy.

Zapachy do wnętrz

Trwały zapach do domu i biura

Jak już tak rozmawiamy o zapach związanych z naturą i roślinami: dziś mówimy coraz więcej o ich roli i chciałabym Cię zapytać, czy to jest tak, że zastosowane przez Ciebie olejki np. współgrają pewnymi gatunkami roślin i to tworzy całość   bo po pierwsze mamy przyjemny zapach, a poza tym mamy świeże powietrze? I czy widzisz jakiś związek między naturalnymi olejkami a wprowadzaniem naturalnych roślin do wnętrz?

Rozpylanie dyfuzorem na wodę lub poprzez spryskiwanie (natrysk) olejków eterycznych powoduje, że nie ma czynnika, który by je osłabiał – co oznacza, że rośliny nie zwiędną z powodu zastosowanego zapachu. Zależy to oczywiście od wielkości przestrzeni, ale i intensywności rozpylania przez nas zapachu – zbyt duża intensywność może uszkadzać rośliny, co testowałem we własnym mieszkaniu. Niektóre są bardziej wrażliwe, inne mniej. Z roślinami trzeba umieć zbudować relację, wiedzieć, gdzie czują się najlepiej pod kątem oświetlenia, wilgotności. Sam zastanawiam się nad tym, jak utrzymywać zieleń roślin w łazienkach. Swoją drogą zapachów używamy bardzo dużo właśnie w łazience. Zapachem, który dobrze się tam odnajdzie, jest zapach zielonego pomidora, uzyskiwanego z mielenia zielonych gałęzi – nie chodzi o owoc, ale krzaki, które wydzielają najbardziej intensywny zapach.

To ciekawe. A który ze sposobów aplikacji zapachu będzie wg Ciebie najlepszy: dyfuzor, patyczki, świece? Jak ich używać i jak często? I… co jest dla kogo?

Najlepszy i najszybszy efekt zapachowy dają dyfuzory – działają poprzez dyfuzację wody, która przekształca się w parę wodną, stając się nośnikiem zapachu. Świece – kiedyś byłem ich przeciwnikiem, bo składają się z wosków pszczelich, sojowych, tłuszczów, powodują zanieczyszczenie powietrza, a ich użycie nie zawsze jest komfortowe w przestrzeniach pracy, bo świece budują atmosferę domową i je najmniej proponuję do wnętrz. Pałeczki również są dobrym rozwiązaniem, bo są ekologiczne, ale chyba najmniej trwałe, bo drewno dość szybko nasącza się zapachem. Trzeba też mieć na uwadze, by nie było zbyt intensywnie. Do patyczków pasuje porcelana, bo jest porowata i dłużej oddaje zapach drewna. Dobrym nośnikiem jest też kamień. Z kolei ja stworzyłem taką formę z dentystycznego gipsu, który imituje ceramikę, z dodatkiem wosku pszczelego – dzięki niemu do formy nie przywiera kurz.

Samo rozpylanie to też rytuał. Możemy też zainstalować dyfuzor przemysłowy, który będzie rozpylał zapach o wyznaczonych porach. 

Zapachy do wnętrz, domu, biura

Piękny zapach do domu dla początkujących

Od czego powinien zacząć ktoś, kto chce wprowadzić do swojego wnętrza zapach naturalny, który nie będzie pochodził z pierwszej lepszej drogerii?

Możemy podejść do tego różnie. Umówić się z senselierem, który przedstawi całą gamę zapachów, pójść na warsztaty sensoryczne, bo nie zawsze mamy tak rozbudowane zmysły sensoryczne. Często to są wyobrażenia zapachów, a nie ich realne odczuwanie. Gdybym ja chciał podejść do tematu ambitnie, to właśnie od tego bym zaczął. Można też szukać rozwiązań na własną rękę  – obecnie jest ogromny wybór, choćby w sieci. Musimy zastanowić się, jakie zapachy lubimy i z czym wybrany zapach ma się kojarzyć. Ja np. mam miłe wspomnienia z domem dziadków i chciałbym zaprojektować zapach starych mebli, przepracowanego drewna, który jest dla mnie urokliwy… Opcji jest sporo, ale trzeba temat przestudiować. 

KEI_VAN OFFLINE Dawid Zalewsky
KEI_VAN OFFLINE, który zaprojektował Dawid Zalesky można wynająć na drzemkę

Zajmujesz się też relaksem, nawet stworzyłeś van, który można wynająć, żeby delektować się w nim spokojem w wybranym miejscu. Jak Twoim zdaniem powinno wyglądać wnętrze służące relaksowi? Pytam o sposób jego urządzenia, kolorystykę  – czy da się tu wskazać jakieś podstawy?

Na pewno przestrzeń relaksu jest czymś innym niż nasze łóżko sypialniane. Nie każdy może pozwolić sobie na osobny pokój, który służy relaksowi, ale gorąco polecam wydzielenie części jakiegoś pomieszczenia, którą moglibyśmy na ten cel poświęcić  – np. czegoś w rodzaju leżanki. Na pewno trzeba też przyjrzeć się naszym preferencjom: czy wolimy leżeć i odpoczywać na miękkim czy twardym podłożu. Z badań wynika, że 1–2 drzemki dziennie są dla nas bardzo korzystne. Warto też zadbać o komfort kręgosłupa, adekwatnie do tego, w jakiej pozycji chcemy odpoczywać: czy w leżącej, czy siedzącej.

Kolorystyka jest kwestią indywidualną, ale jestem zwolennikiem, aby kolory i wzory – jeśli te drugie w ogóle się pojawią – były neutralne i nie aktywowały w nas żadnego odbioru. Nie możemy skupiać się na kolorze, bo ten ma działać w służbie funkcji, a nie estetyki. Proponuję również zaciemniacze oczu, czy poduszkę na oczy, która przypomina tę do samolotu. Sprawdzi się też spokojna muzyka, będąca dobrym do relaksu tłem.

A biuro? Przestrzeń ta ewoluuje, jest urządzana coraz lepiej, a jak jest ze snem czy relaksem w biurze? 

Power-nap i przerwy powodują odświeżenie umysłu i sprawiają, że stajemy się wydajniejsi. Praca ciągiem 8 godzin może być męcząca. Pracodawcy oczywiście myślą ekonomią, chcą projektować dopasowane do potrzeb pracowników przestrzenie, ale paradoksalnie Polacy są w czołówce narodów pracujących bardzo dużo i kompulsywnie, bo trzeba ogarnąć wiele rzeczy naraz i niestety dzieje się to kosztem umiejętności odpoczynku i relaksu, która zanika. Zastępujemy to sportem, ale według mnie sport nie jest relaksem, tylko innym typem zadaniowości. Powiedziałbym, że Polacy nie umieją odpoczywać. I mimo że mamy do tego przestrzeń i możemy coś zaprojektować, to nikt lub niewiele osób z tego skorzysta. Trzeba znaleźć dla pracowników przestrzeń, w której będą mogli się tego nauczyć. Przekonają się, że mogą z tego skorzystać i mogą osiągnąć dla siebie pozytywne efekty. To ważne, by brać pod uwagę opinie, potrzeby i predyspozycje pracowników, ale tu mógłby przydać się warsztat, który nauczy nas odpoczywać w życiu prywatnym i biurze. Zresztą sama kadra zarządzająca też tego nie robi, często chcąc uszczęśliwić pracowników, a nie siebie, dlatego jest to trudny proces. Widzę efekty projektowania kreatywnych przestrzeni, ale feedback z tego, jak są używane, może dać nieco rozczarowujący efekt.

Pozostaje zatem tylko życzyć, abyśmy nauczyli się lepiej odpoczywać.

Ależ podobnie było chociażby z pakietami fitness. Początkowo baliśmy się z nich korzystać, dziś są standardem. I życzyłbym sobie, by to samo stało się w kwestii odpoczynku w pracy. 

Fot.: Dawid Zalesky