Z zewnątrz surowa i milcząca, w środku pełna sztuki, pasji i światła. Wieża ciśnień we Wrocławiu E64 to coś więcej niż rewitalizacja – to przykład, jak architektura przemysłowa może zyskać nowe życie i nowe znaczenie.
Na mapie Wrocławia, wśród spokojnej zabudowy osiedla Kuźniki, wyróżnia się ośmioboczna bryła z czasów powojennej odbudowy. Dawna wieża ciśnień, zbudowana w 1952 roku dla potrzeb kolejowego wodociągu, dziś nosi nazwę E64 Wieża Wrocław i stała się wielofunkcyjnym centrum kultury, designu i spotkań. Za jej metamorfozę odpowiada architektka Eliza Suder, która tchnęła w zaniedbany obiekt nową energię – osobistą, autentyczną i na wskroś zaangażowaną.

Wieża ciśnień we Wrocławiu – historia
Wrocławskie Kuźniki — osiedle z willową zabudową, spokojne, niezobowiązujące, trochę z boku głównych miejskich narracji. To właśnie tu, przy jednej z lokalnych ulic, od ponad siedmiu dekad stoi ośmioboczna wieża ciśnień. Zbudowana w 1952 roku, jako część kolejowej infrastruktury technicznej, miała służyć konkretnemu celowi: zaopatrywać w wodę trakcyjną stację Wrocław-Gądów. Jej forma wynikała wprost z funkcji — była prosta, monumentalna, podporządkowana logice konstrukcyjnej i wymogom przemysłowego użytkowania.
Projekt powstał jeszcze w 1948 roku w Zarządzie Odbudowy Kolei Państwowych w Katowicach, a jego realizacja opierała się na żelbetowym szkielecie, ruszcie i ceglanej wypełnieniu. Charakterystyczny zbiornik wodny, posadowiony na masywnej konstrukcji, czynił z niej wyrazistą dominantę przestrzenną — i jednocześnie symbol powojennego rozwoju przemysłowego tej części miasta.
Zobacz też: Fabryka Norblina – od historii po teraźniejszość
Wieża przez dziesięciolecia nie była zmieniana – eksploatowano ją do początku lat 90., później zabezpieczono przed dewastacją i… zapomniano. Stała się ruiną z potencjałem, który przez długi czas pozostawał niezauważony. Aż do 2016 roku, gdy w ramach ogłoszonego przetargu zyskała nową właścicielkę.



Wieża ciśnień we Wrocławiu. Zabytek techniki, który miał zniknąć
Jeszcze niedawno o tej wieży mówiono jako o ruinie. Przez lata opuszczona, zamurowana i niedostępna, groziła wyburzeniem. A przecież to jeden z ciekawszych przykładów architektury konstruktywistycznej z lat 50. XX wieku: żelbetowy trzon, pryzmatyczna głowica, funkcjonalna forma, bez zbędnych ozdobników. Jej obecność świadczyła o powojennym rozwoju przemysłowym tej części miasta.
Eliza Suder odkryła w niej jednak coś więcej – nie tylko wartość historyczną, ale i potencjał do stworzenia nowego miejsca dla ludzi i ich pasji. W 2016 roku, po wygranym przetargu, zaczęła się trwająca 8 lat przebudowa, która dziś może być wzorem dla innych rewitalizacji: konsekwentna, odważna, pełna przeszkód, ale też autentycznego zaangażowania.

Od piwnicy po koronę – każda przestrzeń ma sens
We wnętrzach wieży nie ma miejsca przypadkowego. Dziś E64 Wieża Wrocław to miejsce, które trudno opisać jednym słowem. Jest tu galeria sztuki, biuro projektowe, kawiarnia, przestrzeń na warsztaty i wykłady, klub kolacyjny, a także dwa apartamenty w koronie wieży, z widokiem na miasto. W planach: szkoła rysunku, wydarzenia z zakresu architektury i sztuk wizualnych, spotkania sąsiedzkie, mikroprojekcje, kameralne koncerty.
Wnętrza zaskakują — brutalizm miesza się tu z vintage, minimalizm z detalem, sztuka współczesna z historią. Znajdziemy tu kolekcję mebli, obrazów i przedmiotów zbieranych przez lata.
Wszystko to zostało zaprojektowane z miłością do sztuki, historii i detalu. Pozostawiono fragmenty oryginalnych betonowych schodów, widoczne są elementy żelbetowej konstrukcji, zachowano industrialny charakter. Jednocześnie pojawiają się elementy vintage, obrazy, rzeźby, wyjątkowe meble – wszystko, co Eliza przez lata kolekcjonowała jako architektka, kuratorka i projektantka wnętrz.


Zabytkowa forma, nowa treść
To, co udało się w wieży E64, to rzadko spotykane połączenie szacunku dla architektury przemysłowej z odwagą twórczą i społecznym zaangażowaniem. Wieża nie tylko przetrwała — stała się centrum lokalnej tożsamości. Podczas spotkań z sąsiadami Kuźnik Eliza usłyszała wiele historii: o pierwszych papierosach palonych w ukryciu, o wspinaczkach na dach, o młodzieńczych przygodach związanych z wieżą. „Nasza wieża” — to słowa, które padły wielokrotnie.
Wieża jest dziś miejscem pamięci, spotkania, pracy i odpoczynku. Funkcjonuje na wielu poziomach: jako dziedzictwo techniczne, jako przestrzeń dla sztuki i designu, jako społeczny mikrohub. A wszystko to bez zbędnego zadęcia. W stylu Elizy – z serdecznością, autentycznością i… ciastem pieczonym na miejscu.


Wieża z charakterem. I z głosem
Na swoich mediach społecznościowych E64 „mówi” sama za siebie: „Jestem wielozadaniowa i wielofunkcyjna. Chcę Wam służyć, chcę się z Wami kolegować.” Ten głos nie jest marketingową kreacją – to ton założycielki, która zrezygnowała z zatrudniania agencji PR, by prowadzić miejsce osobiście, z pełnym przekonaniem i pasją. Także dosłownie – Eliza parzy kawę, opowiada historię wieży sąsiadom i gościom, organizuje spotkania, wydarzenia, warsztaty.
To wszystko wpisuje się w ideę projektowania jako relacji – z miejscem, z przeszłością, z ludźmi. Wieża ma być obecna na trasie spacerów, a nie zakłócać rytm osiedla. Ma łączyć pokolenia przez wspólne wartości i działania: architekturę, sztukę, design.




























































Fot. Sebastian Szostek, oprac. na podst.: mat. prasowe E64.
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
TARGI BUDMA 2026 – Międzynarodowe targi budownictwa i architektury
Wiecznie Młodzi
Sposoby widzenia. Kolekcja Muzeum Sztuki w Łodzi


