Ławka biurowa Bensh, zaprojektowana przez studio Altherr Désile Park dla amerykańskiej marki Leland, bierze na warsztat problem, o którym w meblarstwie biurowym rzadko mówi się wprost: siedziska modułowe zwykle są wąskie, kanciaste i po prostu niewygodne, bo projektuje się je z myślą o metrach bieżących, a nie o ciele, które ma na nich usiąść na dłużej.
Punktem wyjścia była geografia – a właściwie klimat wiejskiego Michigan i okolic Wielkich Jezior, gdzie ciężka, rzemieślnicza praca idzie w parze z odpoczynkiem nad wodą. Projektanci nie próbowali przełożyć tego wprost na formę – nie ma tu żadnych desek ani motywów jeziora – tylko na to, jak się siedzi, gdy ma się zamiar wypocząć.


Bensh ma być czymś pomiędzy ławką a sofą: wysokość siedziska jest tu jak do pracy, za to tapicerka gruba jak w domowej kanapie. Oparcie wygląda spokojnie i geometrycznie, bez żadnych ozdobników, ale w środku jest wypełnione pianką na tyle, żeby wytrzymało całodniowe siedzenie, a nie tylko dobrze wyglądało na zdjęciu.

System jest modułowy i można go dowolnie rozbudowywać – od krótkich siedzisk we wnękach po długie ciągi znajdujące się wzdłuż ściany, każdorazowo dopasowane do konkretnego wnętrza. Do wyboru są dwa rodzaje nóg, które zupełnie zmieniają charakter mebla:
- drewniana, na trzonie, daje coś bardziej eleganckiego i pasuje do wnętrz, które mają wyglądać drożej niż zwykły open space,
- metalowa, malowana proszkowo, robi się bardziej miejska i odporna na zniszczenia.

Do tego dochodzą stoliki łącznikowe – stworzone do tworzenia układów pod kątem albo do zamykania rzędów – i mniejsze blaty, na które można odłożyć laptopa czy kawę. W wersji do stref gastronomicznych jest jeszcze regulowana szczelina między siedziskami, żeby dało się z niej łatwo wymieść okruszki.

Kampania produktowa odwołuje się do konkretnych, znanych każdemu scen: krótki przystanek na drewnianej ławce, kolacja przy wspólnym stole, budka w barze, ławka w parku, z której obserwuje się ludzi. Każdą z tych sytuacji przełożono na wariant biurowy: pojedyncza ławka bez oparcia to miejsce na krótką rozmowę między spotkaniami, kilka ławek zestawionych wokół stołu to nieformalna strefa pracy, a długi ciąg wzdłuż ściany przypomina raczej sofę w poczekalni albo stołówce. Drewniane nogi mają nawiązywać do boazerii, metalowe: nieco rozluźniać nastrój.


W efekcie Bensh celuje w miejsca, o których biura często zapominają: jak obszary, które po prostu się mija, i te półformalne, gdzie ludzie nie siadają do pracy przy komputerze, tylko zajmują dane miejsce, by zaczerpnąć oddechu: rozmawiają, jedzą coś, lub czekają. I akurat komfortowego mebla wymyślonego pod takie sytuacje, zamiast prowizorycznej ławki z katalogu, faktycznie brakowało.




Fot. i oprac. na podst. mat. prasowe Altherr Désile Park x Leland
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
Cersaie 2026
Targi Rzeczy Wyjątkowych Gliwice 2026
Habitare 2026






