Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Reklama
ŁDF 2024 - baner
Reklama
ŁDF 2024 - baner mobile

- "Im głębiej wchodzisz w tworzenie i zaczynasz żyć sztuką, to sztuka zaczyna żyć w tobie. Niekiedy mam wrażenie, że powstaje niezależnie od mojej woli". Oto kolejna rozmowa z cyklu "Artyści i kolekcjonerzy", do której Mat Kubaj zaprosił Olgę Prokop-Miśniakiewcz.

Mat Kubaj (MAGAZIF.com): Czy pamiętasz jaki moment w życiu spowodował, że postanowiłaś być rzeźbiarką?
Dokładnie pamiętam, bo nie ja wybrałam rzeźbę, tylko rzeźba wybrała mnie. Malowałam i stwierdziłam, że chcę rozpocząć kolejny etap edukacji.  Wybrałam studia magisterskie w Instytucie Edukacji Artystycznej na APS w Warszawie. Po pierwszym semestrze, kiedy trzeba było podjąć decyzję o pracowniach dyplomowych, jedna z profesorek zauważyła w moich obrazach przestrzeń i zasugerowała, że dobrze poradzę sobie w formie trójwymiarowej. Mam wielki szacunek dla malarstwa, bo przestrzeń pokazana na płaszczyźnie jest w 100% iluzją. W rzeźbie natomiast tworzymy namacalne formy i kreujemy realną przestrzeń. Rzeźba to też bardzo fizyczna praca, niezwykle sensualna. Bardzo lubię ten dotyk materii. Od pierwszego dotknięcia gliny wiedziałam, że to jest to. To się stało w pewnym sensie poza mną.

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Dlaczego zajmujesz się rzeźbą? 
Z pierwszego wykształcenia jestem architektką, następnie malarką i rzeźbiarką. Czasami też piszę. Nie potrafię chyba tylko śpiewać (śmiech). W rzeźbie czuję się najpewniej, mam wrażenie, że wiem, co robię i dlatego tę formę wybrałam na swojej dojrzałej drodze artystycznej, jako główne medium, w którym się wyrażam. Od momentu, gdy zaczęłam rzeźbić umiałam w końcu odpowiedzieć na pytanie o zawód – jestem rzeźbiarką. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Czy w jakimś sensie architektura stałą się jakimś rdzeniem kotwiczącym Twoją drogę artystyczną?
W pewnym sensie tak, bezwiednie, dlatego uważam, że każda edukacja jest ważna. Nigdy nie wiadomo, kiedy w tym naszym kole życia te wszystkie punkty połączą się. Architektura była u mnie tą pierwszą drogą, a teraz powraca w rzeźbach, które często igrają z prawami grawitacji. 

Czy jest jakaś praca, którą stworzyłaś, która jest dla Ciebie szczególnie ważna i dlaczego?
Jest kilka ważnych dla mnie prac, jedna z nich to jest mój dyplom. Dowiedziałam się dzięki niej, że poradzę sobie z dużą formą, zarówno artystycznie jak i technicznie. Była to praca o średnicy 1,5 m i musiałam przemyśleć również kwestie transportu i ekspozycji.

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

W swojej twórczości często podejmujesz temat psychologicznego portretu, relacji pomiędzy ludźmi, dlaczego? Uważasz, że rzeźba powinna nieść za sobą jakiś przekaz?
Zacznę od końca: nie uważam, że rzeźba powinna nieść za sobą jakiś przekaz. Czasami wystarczy, że nas po prostu cieszy lub działa na nas w inny sposób. Fascynują mnie relacje między ludźmi, ta pierwotna komunikacja wspólna dla całej ludzkości, to jak się człowiek komunikował zanim wykształcił język. Czyli krótko mówiąc bardzo interesuje mnie mowa ciała, to w jaki sposób jesteśmy w stanie odczytać emocje nie słysząc o czym ludzie rozmawiają. Widzimy tylko formę, jaką przybiera ciało i jesteśmy w stanie bezbłędnie ocenić, czy to jest przyjaźń, czy to jest miłość, czy to jest wrogość, czy inny rodzaj relacji. I to mnie fascynuje. Miałam kiedyś taki cykl malarski, gdzie motywem była koszula, Układ koszuli sugerował gest ciała, a przez to rodzaj emocji, przeżycia. 

Na jakim etapie swojej kariery poczułaś, że to, co robisz to w 100% Ty?
W momencie, gdy usłyszałam z czyiś ust, opowieść dotyczącą mojej rzeźby, którą ja sama miałam w głowie tworząc ją. I to było wtedy. Zrozumiałam, że ja mówię poprzez rzeźbę a ktoś to słyszy. Ktoś odbiera moja emocje w taki sposób w jaki ja to chciałam przekazać, że mogę rozmawiać z kimś poprzez moje rzeźby. W procesie twórczym lubię być sama ze sobą, a potem gdzieś pokazuję swoje prace i nagle ktoś czuje to, co ja w momencie, kiedy je tworzyłam. To wspaniałe. Dla takich chwil naprawdę warto żyć. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Czym jest dla ciebie współczesna rzeźba, co to dla Ciebie znaczy? 
Przez rok byłam asystentką w pracowni rzeźby na APS w Instytucie Edukacji Artystycznej i tam miałam autorskie zajęcia. Wymyśliłam temat rzeźba architektoniczna w przestrzeni publicznej.  Dążyłam do tego, żeby pokazać, jak działa rzeźba przeskalowana do dużych rozmiarów, pokazana w zupełnie innej perspektywie, jako obiekt, z którym możemy wejść w relację czy wręcz wejść w jej wewnętrzną przestrzeń. Przy takiej skali rzeźbą może być konstrukcja z liny lub fragment haftowanego ręcznika, który przeskalowany stawał się rzeźbą; obiektem, który zawłaszcza przestrzeń do własnych potrzeb. Często przy małej skali, gdy oglądamy rzeźbę ustawioną na postumencie na tle ściany, nie zauważamy, że rzeźba jest obiektem przestrzennym. A przecież rzeźba to nie jest tylko ta materia, która tworzy jakąś przestrzenną formę, ale również powietrze, które jest dopełniłem tego kształtu. My sami też możemy się stać jej częścią. Współczesna rzeźba otworzyła się na tego typu działania, potrafi wciągną obserwatora poprzez swoją skalę. 

Co znaczy dla ciebie być rzeźbiarką – kobietą?
Bardzo dobre pytanie. Dla mnie na pewno to, że w inny sposób tyka zegar mojego życia. Zaczęłam bardzo późno rzeźbić, bo w 2016 roku jako dojrzała kobieta po 50-ce. Pomyślałam co muszę zrobić, żeby rzeźbić do końca moich dni. Stąd zdrowe odżywianie, zdrowy styl życia. Teraz przykładam do tego ogromną uwagę. Rzeźba sprawiła, że zaczęłam bardziej dbać o ciało, bo ono jest dla mnie narzędziem. Bez sprawnego ciała nie dam rady. Druga sprawa to to, że zaczęłam myśleć o mniej tradycyjnych technologiach – pojawiły się skany 3D, wydruki, pianki – lekka materia. W rzeźbie jestem tzw. Zosią samosią. Cały czas monitoruję co się dzieje również w świecie cyfrowej technologii. Może w wieku 90 lat będę zakładać gogle VR i tworzyć wielkie rzeźby korzystając z zaawansowanego oprogramowania, siedząc jednocześnie w fotelu na kółkach. A potem tylko guzik „print” i gotowe! (śmiech). Myślę, że to jest taki mit, że rzeźba łączy się tylko z ogromną siłą fizyczną i że to taki męski zawód. W rzeźbie jest również przestrzeń na subtelne działanie. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Obserwując twoje rzeźby widzimy te bardziej figuratywne lub abstrakcyjne formy. W których czujesz się najlepiej i dlaczego?
Ja jestem zodiakalnym bliźniakiem i to wiele wyjaśnia. Mam charakter polemiczny i duży problem z opowiedzeniem się po jednej stronie, a także z przynależnością do grupy czy stowarzyszenia. W sztuce zdecydowanie łatwiej przychodzi mi figuracja, bo nie mam żadnego problemu z odzwierciedlaniem rzeczywistości i to jest taka umiejętność, która czasami mi przeszkadza. Fascynuje mnie natomiast naginanie rzeczywistości. Znając dobrze anatomię człowieka, staram się zachować przede wszystkim realność ruchu i adekwatność formy, co wymaga wielu zniekształceń lub niedopowiedzeń. Myślę, że zawsze będę łączyć figurację z abstrakcją i korzystać z ludzkiego ciała jako punktu wyjścia. Podziwiam taki sposób myślenia, jaki pokazują rzeźby Henry’ego Moore’a, gdzie postać ludzka nagina się do formy czy fragment kości staje się po prostu formą samą w sobie.  

Jakie najczęściej emocje towarzyszą Ci podczas tworzenia, czy wpływają na to jakieś twoje własne doświadczenia?
Przy rzeźbie, tworzenie koncepcji to niekiedy 10-20% czasu.  Reszta to fizyczna, techniczna praca. Przy tworzeniu towarzyszą mi głownie dwie emocje: ekstaza i udręka. Jestem niecierpliwa, chaotyczna, chciałabym czasami pominąć pewne procesy. Od pomysłu do przełożenia na trwałą materię mijają nieraz miesiące. Czasami jest taki ładunek emocji, że tańczę, klnę lub płaczę podczas pracy. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Co znaczy dla Ciebie dobra rzeźba i co musi w sobie zawierać?
To jest bardzo trudne pytanie. Nie ma dla mnie kryteriów tzw. ładności. Niewielu jest artystów, którzy są w stanie wykreować coś, co jest piękne w kategoriach ładności i jednocześnie dobre. Rzeźba musi mnie przyciągnąć: więc forma, niekiedy kolor. Kolor jest często pomijany, a dla mnie jest ważnym elementem, który podkreśla lub zwraca na coś konkretnego uwagę. Rzeźba musi mnie przyciągnąć ciekawą, niebanalną formą, grą elementów, kontrastami. To tak jak z muzyką. Bardzo lubię ballady rockowe, które z jednej strony mają w sobie jakąś miękkość, a z drugiej mocne uderzenie. Tak samo jest z rzeźbą: cisza – uderzenie, czasami nawet zgrzyt, coś co razi. Nie lubię rzeźb typu – usypana sterta gruzu w galerii, bo to dla mnie nie jest rzeźba, więcej tam kuratorskiego tekstu niż samego oddziaływania. Ale czasami dobrze oświetlone i wyeksponowane zaczyna działać. Dobra rzeźba ma wpływać na nasze najbardziej pierwotne odczucia, poruszać, czasem bawić i nie musi przedstawiać niczego rzeczywistego. 

Od czego zaczynasz tworzyć, opisz swój proces pracy twórczej. 
Na pewno zaczynam od szkiców, zawsze noszę ze sobą szkicownik, bo inspiracje niekiedy dopadają mnie w zupełnie niespodziewanych momentach. Szkic to dla mnie notatka, jak nie zareaguję to inspiracja odchodzi. Rysunek traktuję jak zapis myśli. Później konstrukcja, gięcie drutów. Konstrukcja to baza, bardzo ważny element, tak jak w architekturze. Kształtowanie z gliny lub z pianki, a mniejsze rzeźby z plasteliny. Jak bryła jest już ukształtowana, następują procesy tworzenia silikonowej formy i sztywnego płaszcza. Tak otrzymujemy rewers tej końcowej bryły, trzeba to rozebrać i z powrotem odlać z jakiegoś trwałego materiału: żywicy, brązu, gipsu. Lubię odlewać swoje rzeźby z żywicy akrylowej, która jest takim materiałem bardziej wytrzymałym niż gips natomiast też w miarę dostępnym technologicznie i dającym ogromne możliwości plastyczne. Następnie jest retusz, osadzenie rzeźby. Przeważnie wszystko robię sama od początku do końca procesu.

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Jesteśmy teraz w twojej pracowni w Warszawie. Powiedz mi coś więcej o tej przestrzeni.
Pracownia znajduje się na warszawskiej Ochocie. W momencie, gdy zaczęłam rzeźbić, czyli w trakcie studiów, stwierdziłam, że nie jestem w stanie rzeźbić w mojej pracowni malarskiej. Zaczęłam szukać miejsca z dojściem z poziomu ulicy i trafiłam na ten lokal. W lokalu stoi na wejściu gigantyczny 100-letni drewniany magiel, przez co nikt nie chciał wynająć tego pomieszczenia. Dla mnie to nie był żaden problem a wręcz atrakcja. Stąd też nazwa miejsca: Magiel Sztuki. Pracownię podzieliłam na dwie części, jedną bardziej roboczą z zapleczem i tę czystą bardziej galeryjno-wystawienniczą. Buduję też teraz pracownię na Mazurach i sezonowo będę pracować w tamtej przestrzeni. A tu czasami organizuję wystawy i wernisaże, czasami odwiedzają mnie znajomi lub pukają przechodnie. Ta przestrzeń żyje. Świetnie się tutaj czuję, pracownia to moje miejsce. 

Czy jesteś jakoś szczególnie związana z Centrum Rzeźby w Orońsku?
Emocjonalnie: tak. Do Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku trafiłam zupełnie przypadkowo, jadąc tam na wycieczkę z ZPAP. Jak zobaczyłam pracownie, przepiękny park rzeźby, muzeum sztuki i jak to miejsce wygląda, jak funkcjonuje to się zakochałam! Później jak miałam tam swój pierwszy pobyt twórczy, przekonałam się jak bardzo przyjazne jest to miejsce. Tam człowiek-twórca, czuje się jak prawdziwy artysta. Jest całe zaplecze, przyjaźnie nastawieni i bardzo pomocni ludzie. Wszystko jest na miejscu. Jestem absolutnie zachwycona. Przyjeżdżam tam na dłuższe pobyty przynajmniej 2-3 razy do roku. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że artystą się rodzisz, czy uważasz, że to jest coś czego można się nauczyć?
Na pewno są jakieś predyspozycje. Część umiejętności nabywamy w drodze edukacji jednak należy oddzielić zdolności plastyczne od bycia artystą.  Ja od dziecka lubiłam prace manualne, rysowanie, lepienie i to mnie pochłaniało. Miałam też umiejętność odzwierciedlania natury. Ale na pewno nie byłam artystką. Mam poczucie, że artystą się stajesz w momencie, gdy zaczynasz chłonąć świat poprzez swój intelekt i przetwarzać to w formie plastycznej. Rozwój emocjonalny jest związany z tym co wchłaniamy. Wchłaniamy, żeby przetworzyć i wypuścić dalej. W momencie, gdy ten proces się zacznie już na dobre, to wtedy zaczynasz być artystą. My nie żyjemy w artystycznej próżni, tylko korzystamy z osiągnięć wcześniejszych pokoleń. Umberto Eco powiedział kiedyś, że „Wszyscy stoimy na ramionach olbrzymów’’. Artystą się jest w momencie, kiedy już nie powielasz tego co wchłaniasz, tylko przetwarzasz to przez swoje emocje, przeżycia, swój język, swoje traumy i swoje szczęścia.

Z jakiej swojej ostatniej realizacji jesteś szczególnie zadowolona?
Mam taką pracę, którą lubię – „Dziewczyna na trzepaku” czyli dziewczyna, która siedząc na trzepaku staje się trzepakiem. Wcześniej malowałam trzepaki, ludzi na trzepakach. Trzepak był elementem mocno zakorzenionym w naszej kulturze, na który teraz już nie zwracamy uwagi. Trzepaki to są podwórkowe historie, warstwy farby i warstwy wspomnień. Współcześnie usuwa się trzepaki i ten motyw usunięcia, który miał mieć miejsce stał się zalążkiem do całego cyklu prac i wspomnianej rzeźby.

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Czy bycie artystką jest dla ciebie pewnego rodzaju odpowiedzialnością?
To nie jest odpowiedzialność za ludzkość, to jest bardziej poczucie, że jako artystka produkuję strasznie dużo śmieci, wiem, że to brzmi irracjonalnie, ale często myślę o tym, bo te wszystkie materiały, silikony, pianki, gipsy, zużyte druty, czyli negatywne oddziaływanie na środowisko, które jest dla mnie ważne, jakoś mnie szczególnie dotyka. I to jest ta moja odpowiedzialność, staram się podchodzić do tego odpowiedzialnie na tyle na ile mogę. Nie jestem kimś, kto tworzy w nurcie mocno zaangażowanym, chociaż i w moich pracach pojawiają się problemy współczesności. Niedawno stworzyłam rzeźbę wypróżniającego się psa o wdzięcznym imieniu POOPilek, którą wykonałam właśnie z odpadów z mojej pracowni. Rzeźba ustawiona w przestrzeni kilku parków uruchomiła lawinę dyskusji medialnych. I wtedy poczułam, jakie to było ważne, jak to moje działanie artystyczne sprowokowało ludzi do żywiołowej reakcji – z jednej strony zachwytów, a z drugiej strony hejtu. To była do tej pory jedyna moja praca, która miała tak mocny społeczny impakt. Wybrałam w tym projekcie świadomie estetykę kiczu jako pewnego rodzaju prowokację, kontrowersję, żeby nikt nie przeszedł obok tematu obojętnie jak koło tej „kupy na trawniku”.  

Jak można popularyzować rzeźbę we współczesnej architekturze, przestrzeni publicznej. Jakie powinna mieć cechy i czy powinna oddziaływać społecznie na odbiorców. Mówimy wtedy o dobrej rzeźbie?
W Polsce jest bardzo mało rzeźby w przestrzeni publicznej. W latach 70-tych, takich prac powstawało więcej; plenery rzeźbiarskie itd. Obecnie, poza pomnikami, bo trzeba to rozgraniczyć, nie ma za wiele realizacji. Rzeźba w przestrzeni publicznej powinna być przy ziemi, przy człowieku, na wyciągnięcie ręki, taka, że można ją dotykać, że można ją poczuć. Powinna wchodzić w interakcje z człowiekiem. Jestem za tym, żeby dotykać rzeźby. Moim zdaniem rzeźba może być zaangażowana, ale nie musi, natomiast musi być po prostu dobra. Czytałam, że powstaje w Warszawie osiedle mieszkaniowe, gdzie deweloper wszedł we współpracę z rzeźbiarką, która stworzyła dla tego osiedla kilka rzeźb. I to jest genialne. W procesie inwestycyjnym, który jest za naprawdę bardzo duże pieniądze, to kilka rzeźb jest wydatkiem niewielkim a znacząco podnosi walor kulturowy i estetykę miejsca. Zasadzone kwiaty to dla mnie za mało. Byłoby wspaniałe, gdyby deweloperzy uwzględniali rzeźbę na samym początku powstawania projektu, tak by wyrastała z architektury i stanowiła jej integralną część.

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz
Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Co inspiruje cię najbardziej w pracy twórczej?
Życie! Pytanie bardzo szerokie, które można skomentować jednym słowem. To jest dla mnie po prostu życie, nauczyłam się z niego czerpać. Gdy zaczynałam malować miałam z tyłu głowy myśl, że niczego ważnego nie stworzę, bo mam za dobrze w życiu. Nie przeżywałam wielkich dramatów, biedy i braku miłości. Mamy takie XIX-wieczne wyobrażenie artysty, przymierającego głodem, cierpiącego i niedocenianego, który w chłodzie swej mansardy tworzy wiekopomne dzieła. Musiałam to wszytko w sobie przerobić; zadać sobie pytanie, co znaczy życie szczęśliwe i na ile zależy to ode mnie. Jak zdałam sobie sprawę, że poczucie szczęścia nie powinno być przeszkodą do twórczości, to już poszło. Nauczyłam się czerpać ze swojego szczęścia a jednocześnie obserwować świat z dużą uważnością, wyłapywać wszystko to, co się dzieje wokół i przetwarzać poprzez swoją wrażliwość. Im głębiej wchodzisz w tworzenie i zaczynasz żyć sztuką, to sztuka zaczyna żyć w tobie. Niekiedy mam wrażenie, że powstaje niezależnie od mojej woli. Nie chcę poświęcać wszystkiego dla sztuki, staram się zachować balans, chociaż bywa to bardzo trudne. Mam wspaniałych ludzi wokół siebie: rodzinę, przyjaciół, znajomych. I to też stanowi dla mnie ogromną inspirację do tworzenia. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Jakie masz plany artystyczne na przyszłość?

Tworzę teraz w Orońsku Narcyza – rzeźbę, która ma 2,5 metra wysokości. Dopracowuję detale twarzy i dłoni i projektuję konstrukcję, która pozwoli mi zrealizować w czerwcu performance polegający na wodowaniu Narcyza. Rzeźba będzie lekko chybotliwie unosić się na wodzie tak, by Narcyz palcem dotykał raz za razem swojego odbicia. 

Czego można Ci życzyć?

Zdrowia, bo bez tego nie ma nic. 

Artyści i kolekcjonerzy. Artystka, która rzeźbi emocje –  Olga Prokop - Miśniakiewicz

Fot. Mat Kubaj

Oceń ten artykuł

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

5 / 5. 3

No votes so far! Be the first to rate this post.

Mat Kubaj autor MAGAZIF.com

Zawodowo Mat Kubaj jest artystą wizualnym, malarzem, architektem wnętrz i kolekcjonerem designu. Tworzy abstrakcje malarskie tuszem japońskim na papierze, płótnie i ceramice. Z jego inicjatywy powstał projekt „Design by ART – sztuka na dywanie” gdzie przenosi wspólnie z marką dywanowy swoje abstrakcje malarskie na dywany ręcznie tkane z wełny i jedwabiu w limitowanej edycji. Od lat projektuje wnętrza w duchu zen, ma za sobą wiele realizacji wnętrzarskich i projektów artystycznych. Wykorzystuje w nich designu vintage, który sam od kilkunastu lat kolekcjonuje. W jego prawie tysięcznej kolekcji znajdują się min. szkło, ceramika, porcelana, meble i tkanina artystyczna. Mat nie zamyka się na nowe artystyczne wyzwania i uwielbia rozmawiać z kreatywnymi ludźmi, dlatego też zrodził się pomysł na stworzenie nowego cyklu rozmów „Artyści i kolekcjonerzy” dla portalu MAGAZIF.com.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama