Mediolan po raz kolejny udowodnił, że design nie jest dziś wyłącznie projektowaniem przedmiotów. To przede wszystkim tworzenie kompletnych, immersyjnych światów i opowieści, do których wchodzi się wszystkimi zmysłami. Podczas tegorocznego Milan Design Week najbardziej zwróciło uwagę to, że każda marka, galeria i studio prezentowały nie tyle pojedyncze obiekty, ile własne uniwersa. Każda ekspozycja miała swój rytm, narrację i atmosferę. Jedne operowały ciszą i subtelnością materiału, inne budowały spektakularne scenografie, w których design stawał się doświadczeniem niemal teatralnym.
Mediolan okazał się w tym roku przede wszystkim miejscem doświadczania. Miastem intensywnych bodźców, spotkań i inspiracji, w którym granice pomiędzy sztuką, modą, rzemiosłem i projektowaniem coraz bardziej się zacierają. Szczególnie wyraźnie widoczny był zwrot w stronę rękodzieła, unikatowości i detalu. Wiele prezentacji pokazywało, że współczesny design coraz śmielej zbliża się do świata sztuki użytkowej i designu kolekcjonerskiego. To właśnie ta autorskość i osobisty język twórców, odwaga narracyjna, dbałość o każdy szczegół, zrobiły na mnie największe wrażenie. Tegoroczny Mediolan nie był więc jedynie przeglądem nowych produktów, lecz fascynującą podróżą. Poniżej przedstawiam mój subiektywny wybór miejsc, które zapadły mi w pamięć najmocniej. To wystawy i instalacje, które nie tylko pokazywały design, ale przede wszystkim opowiadały historie.
Dior – Dior Maison × Noe Duchaufour-Lawrance
Corolle Lamps, Mediolan
Prezentacja Dior była jednym z najbardziej dopracowanych i zmysłowych doświadczeń tegorocznego Milan Design Week. Marka zaprosiła odwiedzających do świata, w którym design oddziaływał na wszystkie zmysły — od subtelnej muzyki i charakterystycznego zapachu po naturalne materiały i perfekcyjnie wyreżyserowaną scenografię. Centralnym punktem ekspozycji była kolekcja Corolle Lamps, zaprojektowana przez Noé Duchaufour-Lawrance dla Dior Maison. Lampy, wykonane z ręcznie dmuchanego szkła z Murano oraz plecionych włókien bambusowych, nawiązywały do haute couture i charakterystycznego dla Diora motywu cannage. Największe wrażenie robiła jednak sama aranżacja i monumentalna drewniana konstrukcja o słomkowej fakturze, która podkreślała znaczenie rzemiosła i pracy ludzkich rąk. To była prezentacja niezwykle spójna i elegancka, pokazująca, że współczesny luksus coraz mocniej opiera się na detalu, rękodziele i autorskiej narracji.


Filippo Sorcinelli
Uliczne stoisko z perfumami i zapachami do wnętrz
Spotkanie z Filippo Sorcinelli było jednym z najbardziej osobistych momentów całego wyjazdu. Uliczne stoisko z jego najnowszymi kompozycjami zapachowymi, miało kameralny, ale bardzo intensywny charakter, zupełnie jakby fragment jego artystycznego świata został przeniesiony bezpośrednio w tkankę miasta. Zapachy były złożone, wielowarstwowe i budowane z ogromną wrażliwością, w której widać jego konsekwentne podejście do pracy na granicy perfumiarstwa i sztuki. Każda kompozycja działała jak osobna narracja, balansująca między sacrum, emocją i doświadczeniem.
Całość utrzymana była w charakterystycznej, czarnej estetyce, tak bliskiej jego językowi wizualnemu. Ten prosty, a jednocześnie odważny sposób ekspozycji wzmacniał wrażenie kontaktu z czymś bardzo intymnym i autorskim. Dopełnieniem było samo spotkanie i rozmowa z artystą, to moment, który nadał temu doświadczeniu dodatkową głębię. To była jedna z tych sytuacji, w których design i perfumiarstwo schodzą na drugi plan, a najważniejszy staje się człowiek i jego sposób patrzenia na świat.


Hermes
La Pelota, Via Palermo, Brera, Mediolan
Prezentacja Hermes po raz kolejny udowodniła, że marka tej klasy nie musi niczego udowadniać. Zamiast ostentacyjnego przepychu postawiła na absolutną prostotę, skupiając uwagę na jakości materiałów, perfekcji wykonania i rzemieślniczym kunszcie Wystawa odbywała się w La Pelota, dawnej hali sportowej do gry w jai alai, przypominającej industrialne boisko o surowym charakterze. To właśnie ten nieoczywisty kontekst robił wielkie wrażenie. Hermes pokazał, że prawdziwy luksus nie potrzebuje pałacowych wnętrz, równie dobrze wybrzmiewa w ascetycznej, niemal przemysłowej przestrzeni. Wśród oryginalnych form, zaprojektowanych przez Charlotte Macaux Perelman we współpracy z Alexis Fabry, nowe kolekcje wyposażenia wnętrz prezentowano niczym obiekty sztuki. Całość była niezwykle spokojna i wyważona, a jednocześnie pełna detalu i materialnej subtelności.



Aesop
The Second Skin
Chiesa del Carmine, Mediolan
Prezentacja Aesop była dla mnie absolutnie najmocniejszym doświadczeniem całego Milan Design Week, do tego stopnia, że wróciłem tam dwukrotnie. To nie była klasyczna premiera produktu, lecz perfekcyjnie zaprojektowany rytuał, w którym marka pokazała, że prawdziwy luksus zaczyna się od uważności i doświadczenia. Opowieść rozpoczynała się od prostego gestu mycia rąk, a następnie prowadziła przez kolejne warstwy sensoryczne: balsam, tkaniny w patio nasączone zapachową kompozycją oraz filmy ukazujące ręczne wykonanie charakterystycznych szklanych butelek. W naturalny sposób budowało to relację z produktem, nie poprzez reklamę, lecz przez emocjonalne i zmysłowe zaangażowanie. Kulminacją była instalacja w zabytkowym wnętrzu Chiesa del Carmine, gdzie ustawiono ponad 11 tysięcy szklanych butelek pochodzących z recyklingu. W półmroku, wśród drewnianych ołtarzy, zapachu kadzidła i subtelnej muzyki przestrzeń stawała się miejscem ciszy, kontemplacji i zatrzymania. To była wystawa o potrzebie bycia ze sobą i o projektowaniu doświadczeń, które oddziałują znacznie głębiej niż sam produkt. Niezwykle spójna, poruszająca i bez wątpienia moja ulubiona realizacja tegorocznego Mediolanu.



Dimore gallery
Wystawa kolekcji designu vintage, Mediolan
Wizyta w Dimore gallery była jednym z tych momentów, które przypominają, jak ponadczasowy potrafi być dobry design. Galeria zaprezentowała starannie wyselekcjonowane obiekty vintage, udowadniając, że projekty sprzed dekad wciąż zachwycają proporcją, jakością wykonania i aktualnością. Ogromne znaczenie miała sama przestrzeń galerii – ciemna, nastrojowa i niemal filmowa. Taka scenografia pozwalała w pełni zanurzyć się w atmosferze wnętrza i spojrzeć na każdy mebel czy obiekt jak na autonomiczne dzieło sztuki. To była ekspozycja, która doskonale pokazywała, że vintage nie jest jedynie sentymentalnym powrotem do przeszłości, ale źródłem nieustającej inspiracji i dowodem na to, że naprawdę dobre projekty nie tracą swojej siły mimo upływu czasu.





Vincenzo De Cotiis
Autorska galleria w Mediolanie
Wizyta w autorskiej przestrzeni Vincenzo De Cotiis była spotkaniem z designem na pograniczu sztuki i architektury. Jego obiekty, niezywkle surowe i rzeźbiarskie łączą szlachetne metale, kamień, szkło i patynowane powierzchnie, tworząc formy o kolekcjonerskim charakterze.
Sama galeria doskonale oddawała charakter jego twórczości: oszczędna, wyciszona i skupiona na materii. Każdy obiekt funkcjonował tu jak autonomiczne dzieło sztuki, podkreślając autorski język projektanta i jego wyjątkową wrażliwość na fakturę, światło i detal. W pracach widać kunszt wykonania i użycie niezwykłych, szlachetnych materiałów. To jedna z tych prezentacji, które pokazują, że współczesny design coraz wyraźniej zmierza w stronę unikatowych, artystycznych form o ponadczasowej wartości.





Villa Necchi Campiglio, Mediolan
Wizyta w Villa Necchi Campiglio była jednym z najbardziej osobistych doświadczeń całego wyjazdu. To miejsce od lat funkcjonuje w mojej wyobraźni, głównie przez film „I Am Love” w reżyserii Luca Guadagnino z Tilda Swinton w roli głównej. Zobaczenie tej przestrzeni na żywo miało dla mnie wielkie znaczenie, zwłaszcza że sam film, jak i willa są jednymi z moich ulubionych.
Willa, zaprojektowana w latach 30., zachwyca precyzją architektury i niezwykłym wyczuciem proporcji. Każdy detal zaczynając od stolarki, przez marmury, po światło wpadające do wnętrz tworzy spójną całość. Równie ważna jest tu kolekcja sztuki i przedmiotów: malarstwo, ceramika, porcelana i obiekty użytkowe, które nadają przestrzeni domowy, ale jednocześnie bardzo wyrafinowany charakter. Ogród jest zaskakująco intymny jak na taką skalę architektury. Nie ma w nim przesadnej dekoracyjności, raczej precyzyjnie ułożona zieleń, która miękko otula bryłę budynku oraz rzeźby. Wszystko jest tu wyważone – światło, cień, wysokość drzew. Przechodząc przez tę przestrzeń, ma się wrażenie, że dom nie jest odcięty od natury, tylko z nią współpracuje. To nie jest ogród do oglądania z dystansu, tylko do powolnego bycia w nim. Całe doświadczenie to nie tylko zwiedzanie architektury, wnętrza i ogrodu, ale wejście w atmosferę.








Louis Vuitton
Objets Nomades / Home Collection + patio installation
Palazzo Serbelloni, Mediolan
Prezentacja Louis Vuitton w ramach Milan Design Week w Palazzo Serbelloni była klasycznym przykładem marki, która buduje pełne, scenograficzne doświadczenie, a nie tylko pokazuje kolekcję.
W eleganckich, pałącowych wnętrzach zaprezentowano Objets Nomades oraz Home Collection, obiekty balansujące pomiędzy designem a rzeźbą, dopracowane w każdym detalu i traktowane jak kolekcjonerskie artefakty. Najmocniejszym elementem była jednak instalacja na patio: ogromna, powierzchnia przypominająca dywan, rozpięta w przestrzeni w sposób niemal architektoniczny, która pozwalała na integrację. Ten gest całkowicie zmieniał odbiór dziedzińca — z klasycznego, pałacowego wnętrza stawał się on immersyjną sceną, w której skala i materiał budowały wrażenie wejścia do innego świata. To prezentacja, która pokazuje, jak Louis Vuitton operuje przestrzenią, łączy produkt, architekturę i instalację w jedną narrację, gdzie każdy element wzmacnia doświadczenie marki.






Alcova. Polskie głosy w Alcovie
Wizyta w Alcova zawsze działa inaczej niż klasyczne targi, bardziej jak eksploracja opuszczonych, lekko surowych wnętrz, gdzie design wchodzi w dialog z architekturą, zielenią i jej stanem „pomiędzy”.
W tym roku szczególnie wyraźnie wybrzmiały polskie akcenty. Wystawa Pani Jurek przyciągała ciekawym podejściem do formy i koloru – obiektami, które balansują pomiędzy rzeźbą a funkcją.
Obok tego mocno zapisały się prace Formsophy oraz Aleksandray Zawistowskiej. Szczególnie szkło Zawistowskiej miało w sobie coś niezwykle precyzyjnego, a jednocześnie kruchego — formy rzeźbiarskie, które budowały napięcie między kontrolą a przypadkiem. Z kolei Formsophy operowały językiem, który można określić jako romantic brutalism — cięższe, architektoniczne obiekty, ale z miękką, emocjonalną warstwą, która w połączeniu ze światłem łagodziła ich surowość. Na uwagę zwracają również futurystyczne formy siedzisk od Mati Sipiora. Całe doświadczenie Alcovy było bardziej spacerem niż klasycznym zwiedzaniem. Przestrzenie, często surowe, niedoskonałe, sprawiały, że każdy obiekt funkcjonował inaczej niż w „białej kostce”. To właśnie ta nieoczywistość zderzenie architektury, światła i materiału budowała najbardziej zapamiętywalny klimat całej tej części Mediolanu.










Palazzo Olivazzi
Brera, Mediolan
Wizyta w Palazzo Olivazzi była jednym z bardziej wyciszonych, ale bardzo intrygujących momentów. To przestrzeń, która nie potrzebuje scenografii, sama architektura wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Wnętrza pałacu mają w sobie typową dla mediolańskich historycznych budynków elegancję: wysokie sufity, spokojny rytm pomieszczeń, światło pracujące na detalach sztukaterii i wykończeniach. To miejsce działa bardziej przez atmosferę niż przez pojedyncze obiekty. Największe wrażenie robiło właśnie to „zwykłe” doświadczenie przejścia przez kolejne pomieszczenia, bez nadmiaru instalacji, bez spektaklu, za to z bardzo wyraźnym poczuciem kontaktu z architekturą i historią miasta. We wnętrzu na szczególną uwagę zwracał rzeźbiarki – niemalże architektoniczny kominek oraz płynne połączenie antyków z meblami i dodatkami w klimacie lat 70-tych. W całym intensywnym tygodniu designu była to ważna chwila oddechu i skupienia na przestrzeni samej w sobie.




Fot. Mat Kubaj
Baza produktów
Inne ciekawe eventy
Gdynia Design Days 2026
Hotel Bolzano 2026
Index Plus 2026 Delhi
Real Estate Management Congress 2026



